Sztuka odmawiania

jak odmawiac, po co odmawiac, asertywnosc, jak nauczyc sie byc asertywnym, patrycja sikora

 Żyjemy w czasach, w których wielokrotnie skupiamy się bardziej na zadowalaniu innych niż siebie. Wydaje nam się wręcz, że zrobienie czegoś wbrew sobie, ale z dobrym zamiarem dla kogoś jest w porządku, a to wcale nie jest prawdą! Często później okazuje się, że wcale czegoś nie chcieliśmy zrobić, ale zrobiliśmy bo wypada, bo ktoś nas o coś poprosił, bo chcieliśmy spełnić czyjeś oczekiwania. W tym momencie mówię STOP! Sztuka odmawiania nie jest łatwa, ale jest do opanowania i moim zdaniem każdy powinien potrafić to robić. 

Brak umiejętności stawiania granic może doprowadzić do tego, że inni ludzie będą nas wykorzystywać, nadużywać naszej dobroci i później będzie tylko gorzej. 

Dlaczego odmawianie jest w porządku?

Zacznę od tego, że mamy takie prawo. Po prostu. Jako ludzie możemy decydować o sobie i w każdym momencie powiedzieć "nie", jeśli tylko coś jest dla nas niekomfortowe lub jeśli czegoś nie chcemy zrobić. Odmówienie komuś nie jest końcem świata, a może zaoszczędzić nam sporo negatywnych myśli i poczucia winy. 

Słuchasz siebie a nie innych

Tak, odmawianie sprawia, że robimy to, czego naprawdę chcemy, a nie to, czego oczekuje od nas ktoś inny. Nie chodzi mi tutaj o powiedzenie szefowi, że czegoś nie zrobisz, bo masz takie widzimisię, jednak gdyby szef kazał ci zrobić coś, co nie dość, że wykraczałoby poza twoje obowiązki, to jeszcze nie byłoby zgodne z twoimi zasadami, to masz prawo odmówić. 

Jeśli twoje wewnętrzna JA mówi, żeby nie iść na szybką kolejkę górską, a przyjaciółka cię do tego namawia, to kogo posłuchasz?

Budujesz szacunek i zaufanie do samego siebie

Bardzo ważny punkt. Bez szacunku i zaufania do samego siebie człowiek nie zajdzie daleko. Musisz szanować siebie, swoje emocje, swój umysł i ciało i ufać mu bezgranicznie, bez względu na to, co powiedzą ludzie dokoła. Jeśli będziesz ufał/a innym, ale nie sobie, w pewnym momencie nie będziesz wiedział/a kim naprawdę jesteś. 

Unikasz brania wszystkiego na swoje barki i wyręczania wszystkich dokoła

Zdecydowanie łatwiej jest poprosić kogoś o przysługę, niż zrobić coś samemu/samej, szczególnie, jeśli na czymś kompletnie się nie znamy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ludzie przeważnie nadużywają czyjejś pomocy i na przykład, zamiast raz o coś poprosić, robią to notorycznie. "A bo to tylko usunięcie plamy z ubrania. Dodaj proszę trochę więcej kontrastu do zdjęcia. A czy mogłabyś poprawić jeszcze to i tamto?". Jak pojawia się jedna taka osoba, da się to jakoś znieść, ale kiedy tych osób jest pięć i każda czegoś od nas oczekuje, to w pewnym momencie zaczynami tkwić w błędnym kole. Ja na przykład mam ciekawsze rzeczy do robienia niż poprawianie komuś niedoskonałości w ramach dobrego serca. 

Dbasz o swoje granice

Kiedy nie potrafisz odmawiać, ludzie zaczynają wykorzystywać twoje dobre serce i ich nie obchodzi jakie ty masz granice, bo patrzą przede wszystkim na swoje własne. Podam bardzo skrajny przykład, jednak on znakomicie przedstawia to, co mam na myśli:

Dla Kasi okradanie bogatych ludzi nie jest problemem. Ta wręcz uważa, że powinno się to robić, aby na świecie była sprawiedliwość, niczym Robin Hood. Ty jednak kompletnie się z tym nie zgadzasz i nie wyobrażasz sobie przywłaszczenia czyiś rzeczy. Co zrobisz, kiedy Kasia tak bardzo będzie prosiła cię o pomoc? Odmawiając jej, dbasz o to, aby twoje granice nie zostały przekroczone. 

Komunikujesz drugiej stronie, że również ma do tego prawo

Tak samo jak ty, tak samo druga osoba może powiedzieć "nie, nie zrobię tego". I to jest w porządku. Jeśli ktoś mówi, że czegoś nie chce, nie ma na coś ochoty, to nie powinniśmy na siłę drążyć i przekonywać. Możesz przedstawić swoje argumenty, które być może przekonają drugą osobę do czegoś, ale pamiętaj o tym, że tak wcale nie musi być i to jest normalne.

Jestem świadoma powyżej napisanych słów i stosuję się do nich z pełną odpowiedzialnością. Nie wyobrażam sobie, aby działać wbrew sobie i swoim przekonaniom. Jeśli nie mam na coś ochoty, to po prostu odmawiam i nie interesuje mnie to, co pomyśli sobie druga osoba. Jeśli coś przekracza moje granice czy zapotrzebowania, to stanowczo protestuję i się z tego nie tłumaczę. Dlaczego miałabym czegoś w życiu żałować tylko dlatego, że zrobiłam coś wbrew sobie i nie potrafiłam odmówić? No właśnie. 

Jak nauczyć się odmawiać?

Przede wszystkim pozwól sobie na odmawianie. Nic się nie stanie, jeśli postąpisz tak jak ty byś chciał/a, a nie tak jak ktoś tego od ciebie oczekuje. Jeśli w twojej głowie pojawia się myśl "Nie mam ochoty tego dla ciebie zrobić", to to po prostu to powiedz. 

Zanim odpowiesz, weź kilka głębokich wdechów

Choć może ci się to wydać absurdalne, naprawdę działa. Często mówimy coś odruchowo, niekoniecznie się nad tym zastanawiając. To błąd. Jeśli coś dotyczy ciebie, masz prawo do zastanowienia. I nieważne jak mocno druga strona naciska. Nie zwracaj uwagi na to, że w tym momencie może pojawić się niezręczna cisza, która może powodować swego rodzaju niezręczną sytuację. To jest nieważne. Ważne jest abyś odpowiedział/a lub zgodził/a się na coś będąc tego w pełni świadomym/ą.

Nie tłumacz się

Jeśli uważasz, że odmawiając komuś przestaniesz być lubiany/a, to musisz koniecznie zmienić nastawienie. Nie musisz nikomu tłumaczyć dlaczego nie chcesz czegoś zrobić. Nie znaczy nie i powinno być zrozumiałe dla każdego bez wyjątku. 

Ludzie są różni i często potrafią wiercić dziurę w brzuchu do momentu, aż osiągną swój cel albo usłyszą choć dobre usprawiedliwienie. Zastanów się jak długo jesteś w stanie wymyślać dobre wymówki tylko po to, aby ktoś się od ciebie odczepił? Mało tego, przyzwyczajasz innych do usprawiedliwień. Jeśli nie będziesz go miał/a, to tym bardziej ktoś nie zrozumie twojej odmowy.

A jak to wygląda u Ciebie? Potrafisz odmawiać?

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE


 

Odpuszczanie, czyli dni, kiedy wszystko bierze w łeb

wolnosc, odpuszczenie, patrycjasikora, jak odpuszczac, sztuka odpuszczania

Kilka dni temu na swoim Instagramie wspomniałam o odpuszczaniu. Stwierdziłam, że jest to temat, któremu warto poświęcić trochę więcej uwagi, bo tak naprawdę sztuka odpuszczania ma wielki wpływ na nas samych. Jeśli nie potrafimy odpuszczać, wielokrotnie będzie towarzyszył nam stres, który jak doskonale wiemy, niszczy nas od środka. 

Czasami nam się wydaje, że dążenie do bycia idealnym jest super. Chcemy za wszelką cenę zrobić coś tak perfekcyjnie, że bardziej się nie da. Planujemy wszystko od samego początku do samego końca i nagle bum! Okazuje się, że jesteśmy tylko ludźmi, a nie robotami i niektórych spraw nie da się przewidzieć ani zmienić. 

Znam kilka osób w swoim otoczeniu, które kompletnie nie radzą sobie z tym, że coś może pójść nie tak. Wystarczy jakaś nagła sytuacja, która psuje cały rytm tych ludzi i ci kompletnie nie potrafią odnaleźć się w nowej sytuacji. Zdenerwowanie narasta, pojawiają się pretensje do wszystkich i wszystkiego. Sama kiedyś też miałam z tym problem. Kiedy mój dzień nie układał się tak jak sobie zaplanowałam, to działa się istna katastrofa. 

Nie brałam pod uwagę tego, że mogę stać w korku i nie zdążyć na ważny termin, nie interesowało mnie to, że w pewnym momencie serwery mogą mieć awarie i moja strona przestanie działać. Według mnie wszystko miało iść pięknie i gładko, każdego dnia. 

Niestety życie wciąż nam pokazuje, że nasza egzystencja nie jest koncertem życzeń i albo nauczymy się bycia elastycznym, odpuścimy i dostosujemy się do zaistniałych sytuacji albo będziemy rozczarowani.

Jeśli choć przez chwilę zastanowię się ile w ostatnim czasie wydarzyło się rzeczy, o których bym wcale nie pomyślała, to przyznam szczerze, że jestem mocno zaskoczona, bo takie sytuacje mają miejsce cały czas.I to nie jest powód do tego, żeby się złościć i zrzucać winę na wszystkich dokoła. Czasami wszystko bierze w łeb i tyle. Przydarza się to nie tylko mi i tobie, ale każdemu. Dosłownie każdemu.

Jeśli coś idzie nie po twojej myśli, to zamiast się denerwować, weź kilka głębokich wdechów, jednocześnie o niczym nie myśląc, a potem powiedz sobie, że ten dzień minie i jutro będzie lepszy. 

Nieszczęścia chodzą parami i jedno niesforne wydarzenie pociąga za sobą kolejne. Jeśli nasze nastawienie będzie negatywne, to zacznie się dziać jeszcze więcej złych rzeczy. Jeśli zaś zmienimy nasze podejście do takiej niechcianej sytuacji i być może zaczniemy jeszcze dostrzegać pozytywy w tym wszystkim, to zwiększa się szansa na udaną resztę dnia.

Zapewne kobiety, które mają już dzieci, świetnie rozumieją to, co napisałam powyżej. Przy dziecku nie da się tak naprawdę wszystkiego zaplanować od początku do końca, bo przeważnie pojawiają się nieoczekiwane niespodzianki. Nawet jeśli w domu jest już jakiś rytm i schemat działania, to przynajmniej kilka razy w miesiącu wydarzy się coś nieoczekiwanego. Czy to powód do załamania? Ani trochę. Tak po prostu jest.

Być może marzysz o czymś od długiego czasu i jesteś o krok od spełnienia swojego marzenia, ale tuż przed metą okazuje się, że nici z tego. Podnosi ci się ciśnienie, nie możesz uwierzyć w to, że to się tobie przytrafiło. Zaczynasz szukać innych sposobów, aby ten cel osiągnąć. Robisz wszystko, aby było tak, jak to sobie zaplanowałeś/aś. A czy pomyślałeś/aś o tym, że być może to czego tak bardzo w tym momencie chcesz nie jest najlepszym rozwiązaniem? Może tuż za rogiem czeka na ciebie coś lepszego, wspanialszego, a ty nie pozwalasz się temu do ciebie zbliżyć, bo jesteś uparty/a jak osioł? Dokładnie tak było w moim przypadku. Drążyłam i kopałam sobie dziurę, bo się uparłam i miało być tak jak ja chcę. A nie było. I dopiero po dłuższym czasie, kiedy po którymś już razie nie wyszło to co chciałam, dotarło do mnie, aby dać spokój. Przestałam zawracać sobie tym głowę, chciałam odsapnąć. I chwilę później ni stąd ni zowąd w moim życiu pojawiła się lepsza opcja. 

Wiele rzeczy, sytuacji i wyobrażeń w naszym życiu, to nic innego jak oczekiwania, które nigdy nie zostaną spełnione. Im więcej oczekujemy, tym mniej skupiamy się na tu i teraz i nawet nie zauważamy, jak życie przelatuje nam przez palce. 

Najtrudniej jest odpuścić, kiedy chodzi o kwestię ambicji. Jakiś wewnętrzny głos, schowany głęboko w głowie podpowiada nam, że coś trzeba zrobić i wszystko musi być według obranego przez nas planu, bo jak nie, to nie będziemy najlepsi i niezastąpieni. Poświęcamy przy tym wiele, tylko po to, aby zaspokoić swoje ego.

Co do obranego planu, to trzeba przyznać, że obecnie planowanie jest bardzo modne i w dużej mierze potrzebne, ale nie możemy zapominać o tym, aby stosować się do tego z rozsądkiem i zrobić miejsce na dni, kiedy coś może nie wyjść. Ewentualnie zastanowić się nad planem "B".

Kiedy piszę o odpuszczaniu, na myśl przychodzą mi też różne dyskusje między ludźmi, kiedy każda ze stron próbuje udowodnić swoją rację i żadna z tych osób nie chce pójść na kompromis. W większości takie dyskusje niewiele wnoszą do naszego życia, bo jak to często bywa, przeważnie chodzi o pierdoły, a może się z tego rozwinąć niezła kłótnia. Czy warto? Czy może lepiej w tym momencie odpuścić, trzymać język za zębami i mieć święty spokój? 

Nie chcę, żeby ten fragment postu został odebrany źle. Są sytuacje, w których walka o swoje jest bardzo ważna i istotna, jednak jeśli zastanowimy się nad tym dokładniej, to przeważnie chodzi o nic. Celem samym w sobie jest tylko posiadanie racji. Czy zawsze musisz ją mieć? Co się stanie jeśli po długiej i burzliwej dyskusji ktoś przyzna ci rację i co się stanie jeśli tego nie zrobi?

Ja na przykład nie angażuję się w takie dyskusje. Wiem, ile potrafią one zabrać mojej energii, a po kilku dniach już nikt nie pamięta o co właściwie chodziło. Święty spokój jest dużo ważniejszy niż pełna głowa przed snem. Komfort psychiczny przede wszystkim. 

 

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE 



Znasz te powiedzenia...?

 

wymowki, jak sie zmotywowac, szkodliwe slowa
Jeśli masz przeczucie, że utknąłeś/aś w życiu, że brakuje ci natchnienia lub inspiracji, to zerknij na poniższe, chyba najczęściej używane sformułowania, które być może są przyczyną tego, że stoisz w miejscu. O ile bardzo łatwo jest wymówić poniższe stwierdzenia, o tyle trudniej jest zmienić własne przekonania i przekształcić wymówki w działanie.

1. Zacznę od poniedziałku

Chyba nie ma osoby na świecie, od której bym nie usłyszała tego zdania. Wszyscy zawsze chcemy zaczynać od poniedziałku. Tak jakby ten dzień był idealny na wdrażenie czegokolwiek. Faktem jest, że jest to początek tygodnia, ale czy aby na pewno jest to idealna pora do rozpoczynania działania? Dlaczego nie możesz zacząć jutro albo nawet teraz? Czym się różni np. środa od poniedziałku? Albo co innego wydarzy się w poniedziałek, a nie wydarzyło dzisiaj? 

Bardzo łatwo jest nam zobowiązywać się na przyszłość. Bo przecież jeśli w ten poniedziałek coś pójdzie nie tak, to przecież będzie kolejny. A jak nie kolejny, to jeszcze następny. Przecież w roku mamy tyle poniedziałków, że któryś na pewno będzie tym dniem, w którym zaczniemy robić to, co byśmy chcieli. Nieważne, czy jest to nauka nowego języka, uprawianie sportu czy cokolwiek innego. Jak słusznie zauważymy, obiecując sobie, że coś zaczniemy, najczęściej się tak nie dzieje. Poniedziałek jest po prostu świetną wymówką na wieczne nigdy. Bo gdybyś naprawdę chciał/a coś zmienić, to każdy, ale to każdy dzień byłby właściwy. 

2. Jestem za stary/a, żeby zaczynać od nowa

Masz tyle lat na ile się czujesz i wiek jest pojęciem względnym. Nikt z nas nie wie, kiedy nasze życie się zakończy i uważam, że nie ma czegoś takiego jak granica wieku, do której można coś zaczynać. Dlaczego niby kobieta po czterdziestce czy mężczyzna po sześćdziesiątce nie może zmienić swojego życia na takie o jakim marzy? Czy przez kolejne trzydzieści lat taka osoba ma żyć w niespełnieniu tylko dlatego, że uważa, że jest na coś za stara? Kolejny przykład na to, że nie dość, że takie stwierdzenie siedzi tylko w głowie, to jeszcze jest to kolejna wymówka, aby nic nie zrobić ze swoim życiem. 

Faktycznie czasem jest tak, że pewne rzeczy trzeba w życiu inaczej zorganizować, przekształcić, ale nikt nie powiedział, że zaczynać od nowa mogą tylko młode osoby. Jeśli czujesz, że pragniesz zmian, że chcesz robić w życiu coś innego, chcesz się rozwijać i spełniać, to po prostu znajdź dla siebie odpowiedni sposób, swoją drogę i to zrób. 

3. Nie mam czasu 

Czy aby na pewno go nie masz? Pomijam w tym punkcie osoby, które spędzają w pracy każdego dnia 12 godzin, a po pracy śpią, bo takie osoby faktycznie tego czasu nie mają, ale przeciętna osoba pracująca 8 godzin dziennie albo niepracująca w ogóle nie znajdzie chwili, żeby zrobić coś dla siebie?

A ile czasu spędzasz na telefonie, przeglądając social media, które w większości nic nie wnoszą do twojego życia? Czy piętnaście minut w ciągu każdego dnia to dużo? Według mnie niewiele. A już te kilka minut pozwoli ci posunąć się do przodu. Nieważne jest, że w ciągu tych kilkunastu minut nauczysz się tylko trzech nowych słówek. Po dwóch dniach będziesz potrafił/a sześć, a w tydzień poznasz dwadzieścia jeden. Trzy słówka, które pozornie nic nie znaczą, składają się na cegiełki, które budują twoją przyszłość. Każdy ma czas. Wszyscy mamy go tyle samo, tylko nie wszyscy potrafimy nim w pełni gospodarować. Brak czasu, to według mnie kolejna z wymówek świadcząca o tym, że czegoś się po prostu nie chce. Łatwiej jest powiedzieć "Nie mam czasu" niż przyznać się do błędu przed samym sobą. 

4. Jutro będę mieć większą motywację

A skąd to wiesz? Czy aby na pewno tak będzie czy może jest to kolejna wymówka, aby nie zacząć właśnie dzisiaj? Faktycznie czasem tak jest, że raz chce nam się bardziej, a raz mniej, jednak zwalanie wszystkiego na motywację nie zaprowadzi cię donikąd. Motywacja jest w twojej głowie. Myślisz, że ja dzisiaj czuję się wystarczająco zmotywowana do napisania tego tekstu? Czy może jednak wolałabym siedzieć przed telewizorem i oglądać swój ulubiony serial? 

Ja przestałam uzależniać swoje cele od motywacji, bo wiem, że to prowadzi donikąd. Albo coś robisz albo czegoś nie robisz. I nie ma znaczenia czy ci się chce czy nie, bo najczęściej się nie chce, jednak żeby coś dostać, trzeba najpierw dać. 

5. Nie da się / nie potrafię

Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś czegoś bardzo chce, to ostatnimi słowami jakie ta osoba wypowie będzie powyższe stwierdzenie. Nie da się? Ale jak to się nie da? Może po prostu nie znalazłeś/aś jeszcze właściwego rozwiązania. Jeśli czegoś nie potrafisz, to co stoi na przeszkodzie, aby się tego nauczyć? Ludzie robią niesamowite rzeczy i gdyby myśleli w ten sposób, że czegoś się nie da, albo czegoś nie potrafią, to myślę, że nasze społeczeństwo zaczęłoby się cofać w rozwoju zamiast iść naprzód. 

Kiedyś nie dało się polecieć w kosmos, a teraz jest to możliwe. Kiedyś nie było samochodów, a jednak znalazł się ktoś, kto wpadł na pomysł wynalezienia pojazdu i w ten oto sposób nasze życie i jego komfort zaczęło się polepszać. Myślisz, że tym ludziom udało się wszystko za pierwszym razem? Na pewno nie. Nasze życie, to trochę taka metoda prób i błędów i lepiej jest ponosić porażki, które uczą, niż marudzić i nie robić nic. 

6. Nie mogę tego zrobić, bo co pomyślą inni?

A co ty myślisz o innych? Czy ci inni przejmują się twoimi myślami i zdaniem? Czy jeśli pomyślisz o Kasi, która według ciebie nosi brzydkie sukienki, to Kasia nagle przestanie się w nie ubierać, jeśli jej się podobają? Nie sądzę. To dlaczego ty się przejmujesz zdaniem innych osób? Czy te osoby są tobą? Czy one chcą od życia tego samego co ty? Przecież jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo decydowania o sobie, więc dlaczego mielibyśmy uzależniać swoje życie od myśli innych? Mamy prawo do rozumowania po swojemu i działania według własnych przekonań i chęci. Rób co uważasz, bez względu na innych ludzi. Jeśli coś sprawi, że ty będziesz zadowolony/a i nie będziesz przy tym krzywdzić innych osób, to co stoi na przeszkodzie? No chyba, że jest to kolejna wymówka, która ma sprawić, żeby nic nie zrobić. 

7. Nikt mnie nie wspiera

Zastanów się, czy wsparcie jest ci aż tak bardzo potrzebne? Przeważnie ludzie, którzy chcą od życia czegoś więcej i zaczynają robić coś inaczej niż wszyscy nie otrzymują wsparcia. I wiem, że jest ono potrzebne. Poczucie, że ktoś w nas wierzy i nam kibicuje dodaje skrzydeł, ale życie nie jest kolorowe i czasami trzeba zrobić coś na przekór, podążać za swoim sercem i zrobić coś po swojemu. Nie jesteśmy dziećmi, którym takie wsparcie jest dużo bardziej potrzebne niż nam, dorosłym ludziom. Jeśli powstrzymujesz się przed działaniem tylko dlatego, że nikt w ciebie nie wierzy, to faktycznie nie zrobisz pierwszego kroku ku lepszemu życiu, bo sam/a chyba nie do końca w siebie wierzysz.  

Mi nikt nie musi kibicować, wspierać, chwalić. Ja wiem co robię i po co i to wystarczy. Jestem świadoma swoich celów i je realizuję. Bez względu na to czy ktoś mnie poklepie po ramieniu czy nie.

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE



Czy równowaga w życiu jest ważna?

 

jak odnalezc wewnetrzny spokoj, wewnetrzna harmonia, jak odnalezc szczescie
Ile razy zastanawiałeś/aś się jaki jest cel naszego życia? Po co właściwie żyjemy? Dlaczego wciąż pędzimy w biegu, stresie, goniąc w głównej mierze za pieniądzem? Czy celem naszego życia jest nieustanna praca, płacenie rachunków i drobne przyjemności, które są ledwo zauważalne w natłoku tych wszystkich innych spraw, które mamy do załatwienia? 

Według mnie w naszym życiu powinna być harmonia, równowaga, właściwie proporcje w każdej sferze. Kiedy jest czegoś za dużo lub za mało, nie czujemy się w pełni szczęśliwi i spełnieni. Kiedy pracujemy co niemiara, brakuje nam czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi, kiedy zaś poświęcamy sporą ilość energii na spotkania towarzyskie, w pewnym momencie zaczyna brakować nam pracy i zajęcia, dzięki któremu czujemy się szczęśliwi. 

Zbyt dużo obowiązków, w których nie ma miejsca na relaks, odpoczynek i czas poświęcony tylko sobie, sprawia, że pewnym momencie nasz organizm pokazuje nam, że już tego wystarczy i obdarza nas chorobą, która jest komunikatem, żeby przestać i zwolnić. Bo o ile samych siebie oszukamy z łatwością, tak naszej wewnętrznej natury nie wykiwamy tak łatwo. Nasze wnętrze wielokrotnie daje nam różne znaki, aby pokazać nam, że coś jest nie tak, tylko my tych znaków najczęściej nie widzimy, ignorujemy je i chcemy być mądrzejsi.

Jeśli zdarzają ci się bóle głowy, których wcześniej nie miałeś/aś, większe zmęczenie, przygnębienie, bóle brzucha, kręgosłupa, rozdrażnienie i wiele innych przypadłości, z którymi nie miałeś/aś wcześniej do czynienia, to komunikat, że coś złego zaczyna się dziać i trzeba się nad tym zastanowić, bo jak dobrze wiemy, niepodlewany kwiat w pewnym momencie więdnie. Czy chcesz, żeby z tobą też tak było? 

Wielokrotnie ignorujemy drobne komunikaty naszego organizmu do momentu, w którym jest już za późno. Bo przecież bóle głowy czy brzucha się zdarzają i nie są niczym szczególnym. A co jeśli trwają dłuższy czas, każdego dnia coraz bardziej się nasilają aż w końcu sprawią, że w ogóle nie będziesz w stanie funkcjonować? Czy musi stać się coś gorszego, nieodwracalnego abyś zdał/a sobie sprawę z tego, że coś jest nie w porządku?

Równowaga życiowa

To dla wielu osób obce i nic nie znaczące słowa, a mają znaczący wpływ na nasze życie. To, gdzie dzisiaj jesteśmy i jak się czujemy jest efektem naszych działań i myśli, które przez cały czas w sobie gromadzimy. Czy jesteś zadowolony/a z miejsca, w którym dzisiaj się znajdujesz? Czy może są sfery w twoim życiu, które chciałbyś/abyś zmienić? Aby to zrobić, trzeba zrobić listę, wyciągnąć wnioski i zastanowić się, która sfera naszego życia wymaga poprawy. 

Znaki Wszechświata

Życie wciąż nas uczy, daje nam lekcje i to od nas zależy, czy się czegoś nauczymy. Być może sytuacje, w których się znajdujemy są inne, pojawiają się inni ludzie, jednak my popełniamy te same błędy. Przykładem może być kobieta, która pragnie zbudować szczęśliwy związek, ale mężczyźni wciąż od niej uciekają. W pracy pomimo wszelkich starań wszystko wychodzi na opak. Własny biznes nie przynosi zadowalających efektów. Dlaczego? Co jest tego przyczyną? 

Powtarzanie tych samych błędów nie prowadzi do rozwoju. Patrzenie w ten sam sposób na różne sytuacje nie sprawi, że rozwiążą się one inaczej. To w jaki sposób widzimy świat zewnętrzny jest odbiciem naszego wnętrza, naszych przekonań i myśli. Jeśli czujemy, że coś jest nie tak, że wszystko układa się nie po naszej myśli, to czas przyjrzeć się samemu sobie. Jeśli będziemy w środku mocno zdenerwowani i roztargnieni, osoby spotykane na co dzień będą nas również drażnić. Nie zbudujemy z takimi osobami zdrowej relacji, póki nie rozwiążemy naszych wewnętrznych problemów. 

Owszem, może zdarzyć się tak, że spotkamy w swoim życiu jedną czy dwie osoby, które nie wywołają w nas pozytywnych emocji, jednak jeśli będziemy tylko takich ludzi spotykać, to już jest komunikat, że coś jest nie tak. 

Czy potrafisz się otworzyć na nowe rzeczy?

Spora część ludzi uważa, że zawsze ma rację. Wielu osobom wydaje się, że postępuje właściwie, tak jak należy i nie dopuszcza do siebie myśli, że może mieć z czymś problem. Tak, łatwiej jest zwalić na kogoś, że to ktoś zawalił, jest winny, że to z kimś innym jest coś nie tak a nie z nami. 

Rzadko bierzemy pod uwagę fakt, że to my mamy z czymś problem a nie ta druga osoba. Nie zapominajmy o tym, że tak naprawdę mało wiemy o innych ludziach. Wiemy tylko tyle ile widzimy.  Nie jesteśmy z nikim non stop bez przerwy przez całe życie. Ludzie, których spotykamy pojawiają się w naszym życiu tylko przez pewien określony czas. 

Wielokrotnie wyładowujemy swoje emocje i porażki na innych ludziach. Winimy innych za to, że to nam coś się nie udało, w czymś się nie powiodło. Być może jesteś szefem i w pracy dostaje się twoim pracownikom tylko dlatego, że żona cię zdenerwowała. Albo jesteś pracownikiem i przynosisz problemy do domu, wyładowując się na rodzinie. 

To co dajesz, dostajesz z powrotem. 

Tak działa Wszechświat. Jeśli dajemy dobro, otrzymamy dobro. Jeśli dajemy zło, dostaniemy to z powrotem. Tworzymy wokół siebie energię, która wraca do nas jak bumerang. Energię, która jest głęboko w środku nas. I nie wystarczy świadomie myśleć dobrze. To wszystko odbywa się w podświadomości. I to właśnie tam wszystko się zaczyna. Przyciągamy do siebie osoby, które generują podobną energię do naszej. Jeśli masz w sobie dużo miłości, będziesz przyciągał/a do siebie takich ludzi. Jeśli w twoim życiu panuje wewnętrzny chaos, będziesz przyciągał/a do siebie właśnie takie osoby. I dopóki nie przepracujesz prawdziwych wewnętrznych problemów, nic w twoim życiu się nie zmieni. 

Dlatego tak ważna jest życiowa harmonia, która sprawi, że będziesz miał/a wszystkiego po trochu, tak jak powinno być. Kiedy człowiek uświadomi sobie, co w jego życiu jest nie tak, z czym ma problem i zacznie dokonywać zmian, życie się odwdzięczy.

Zastanów się

- Z jakiej sfery w swoim życiu jesteś zadowolony a jaka wymaga poprawy? 

- Jeśli trafiasz wciąż na niewłaściwych ludzi, to dlaczego tak jest?

- Jakie są twoje obecne problemy i skąd według ciebie się one biorą?

- Na co poświęcasz najwięcej czasu a na co najmniej?

- Jakich ludzi masz wokół siebie najwięcej? 

- Co cię najbardziej denerwuje? A może ktoś? Dlaczego?

Gdyby wszystko było łatwe i proste, to życie byłoby zbyt banalne i nie docenialibyśmy tego, co mamy i możemy mieć. Pewne tajemnice pozostaną przez niektórych nigdy nie odkryte. Niektórzy do końca swojego życia będą działać jak roboty, które żyją tylko, bo muszą. Tacy ludzie nie będą czerpać radości z każdego dnia. 

Ja zdecydowanie należę do tych osób, które chcą od życia więcej i robię wszystko tak, aby mój świat wokół mnie był dobry i szczęśliwy. Wszystko w naszym życiu zaczyna się od jednej myśli. Myśli, która może sprawić, że zaczniemy się wznosić lub upadać. Myśli tworzą energię, a energia tworzy nas i nasze życie. Albo będzie ona pozytywna albo negatywna. To od nas zależy, jak się wszystko potoczy. 

Obserwuj mnie na: 

INSTAGRAMIE



Czy potrafisz kochać i szanować siebie?

 

kochaj siebie, szanuj siebie, jak kochac siebie, jak sie zaakceptowac
Siedzę przy oknie i wypatruję zachodzącego słońca. W tle leci spokojna, relaksująca muzyka a ja uśmiecham się do siebie pod nosem, dziękując za życie, które mam.

Spora część ludzi nie potrafi kochać i szanować siebie samego, a to jeden z najważniejszych punktów dotyczących naszej sfery życiowej. Brak akceptacji siebie powoduje, że nie jesteśmy w pełni zadowoleni ze swojego życia.

Niskie poczucie wartości dotyka nas wszystkich. Sprawia, że patrząc w lustro, zamiast skupiać się na pozytywnych aspektach, widzimy w sobie to, czego nie lubimy. Za duży nos, za grube uda, niewystarczający wzrost, za cienkie włosy, za dużo loków na głowie, za małe usta, za duże usta (...) Przykładów mogłabym wymienić całe mnóstwo.

Codziennie przeglądając internet natrafiamy na idealne zdjęcia, piękne, szczupłe modelki, posiadające idealną figurę. I wydaje nam się, że takie osoby są w pełni zadowolone z siebie, bo mają wszystko czego my nie mamy. I takie myślenie powoduje, że tkwimy w błędzie. Bo ten problem dotyka nawet tych "idealnych" ludzi.

Brak akceptacji siebie jest problemem powszechnym. Wielu ludzi jest niezadowolonych zarówno ze swojego wyglądu zewnętrznego jak i cech wewnętrznych. Chcemy być tacy jak inni nie wiedząc tak naprawdę jacy ci inni są.

Tak naprawdę to, za kogo się uważamy i jak siebie postrzegamy nie jest problemem zewnętrznym tylko wewnętrznym. To tkwi głęboko w nas samych, jest tak zakorzenione w naszej głowie i sercu, że ciężko jest się przez tą ścianę przebić. Gdybym teraz zapytała, za co kochasz siebie, co byś odpowiedział/a?

Niskie poczucie wartości sprawia, że nie korzystamy z życia w 100%. Podcina nam to skrzydła, nie pozwalając polecieć tak wysoko jakbyśmy w głębi serca chcieli. Niskie poczucie wartości powoduje, że godzimy się na rzeczy, których wcale nie chcemy. Pozwalamy, aby inni nami rządzili i dyrygowali, bo sami uważamy siebie za niewystarczająco dobrych. 

Czy zdarzyło Ci się kiedyś stanąć przed lustrem i powiedzieć, że siebie nienawidzisz? Jakie emocje ci wtedy towarzyszyły?

Brak akceptacji siebie jest chorobą, a jedynym sposobem na jej wyleczenie jesteśmy my sami. Lekarstwem na to jest miłość i szacunek do samego siebie. 

Kto może decydować o twojej wartości?

Tylko i wyłącznie TY! Nikt inny. Od twojego podejścia będzie zależało to jak będziesz postrzegać samego/samą siebie. To czy wybierzesz miłość czy nienawiść do siebie jest twoją sprawą i niczyją inną. To w końcu ty decydujesz o tym jakie odbicie siebie samego zobaczysz w lustrze. Jeśli będziesz widzieć piękną, wartościową kobietę, to taka będzie prawda. Jeśli w odbiciu będziesz widzieć życiową ofiarę, której nic się nie udaje, to to również będzie prawda. 

Ocena własnej wartości wpływa na każdą sferę naszego życia. Zarówno życia prywatnego, partnerskiego jak i zawodowego. Dopóki nie pokochamy siebie samych, nie będziemy mogli w pełni korzystać z życia, bo zawsze będziemy mieć z tyłu głowy to, czego w sobie nie lubimy i nie akceptujemy. 

Często niestety zapominamy o tym, że wszyscy jesteśmy wartościowymi osobami i posiadamy coś, czego nikt inny nie posiada. Coś, co sprawia, że jesteśmy indywidualną jednostką, wyróżniającą się w tłumie.

Z czym mamy największy problem?

Zdecydowanie z wyglądem zewnętrznym. Rzadko zdarza mi się usłyszeć od kogoś, że jest za mało asertywny, ale już to, że jest za gruby dużo częściej. 

Większość postanowień noworocznych dotyczy właśnie schudnięcia i zadbania o swoją figurę, pozbycia się cellulitu, zwiększenia masy mięśniowej itd. Najbardziej przejmujemy się tym, co według mnie nie ma aż tak dużego znaczenia. Dużo ważniejsze jest to, jaki dany człowiek jest, jaką jest osobą.

Ja osobiście zwracam przede wszystkim uwagę na wnętrze człowieka, a nie na to jak wygląda. Owszem, dbanie o siebie jest bardzo ważną kwestią, jednak nie przyjaźnię się z kimś tylko dlatego, że ładnie wygląda. A ty? 

Czy obracasz się tylko wśród ludzi, którzy atrakcyjnie wyglądają? A co tak naprawdę znaczy "atrakcyjnie"? Znaczenie tego słowa dla ciebie i dla mnie może być zupełnie różne. I tutaj znowu pojawia się problem z własnymi przekonaniami.

Czy potrafisz nawiązać relację z samym sobą?

Jeśli to pytanie wyda ci się absurdalne, to chciałabym ci powiedzieć, że taka właśnie relacja jest budulcem do kolejnych relacji. Bez odpowiedniego fundamentu nie postawisz domu.

Czy potrafisz powiedzieć samemu/samej sobie, że się kochasz? Że jesteś piękny/piękna? Że robisz coś dobrze?

Czy wiesz, że wiara w siebie, swoją wartość i możliwości jest cholernie ważna? Zdrowe podejście do samego siebie sprawia, że mamy w sobie siłę i energię, aby realizować swoje cele, spełniać marzenia i stawiać granice. Jeśli nie akceptujesz siebie, to dużo większą wagę przywiązujesz do słabości, których inni ludzie nawet nie zauważają. 

Zastanów się czy tego naprawdę chcesz.

W pewnym okresie swojego życia również miałam problem z akceptacją samej siebie. Musiałam przebyć długą drogę, aby przepracować ten problem i zdać sobie sprawę z tego kim jestem i jaka jestem. I to nie było ani łatwe ani przyjemne, ale było warte poświęcenia temu czasu i uwagi. Zmiana myślenia i podejścia trwa. Nic nie dzieje się ot tak, ale te małe kroki przybliżają nas ku lepszej przyszłości i zadowoleniu z życia.

Jak pokochać siebie?

1. Wypisz na kartce przynajmniej pięć cech zewnętrznych i wewnętrznych, które w sobie lubisz i napisz dlaczego tak jest. Zobaczysz, że skupienie swoich myśli na pozytywnych aspektach oddali negatywne poglądy.

2. Codziennie rano lub wieczorem, stojąc przed lustrem powiedz samemu/samej sobie, że się kochasz i że jesteś wartościową osobą i zasługujesz na szczęście.

3. Kiedy w twojej głowie zaczną pojawiać się negatywne myśli na swój temat, zamień je na słowa "Jestem taki/a jak powinienem/powinnam być". Pamiętaj, że masz wszystko czego w danym momencie potrzebujesz i jesteś taki/taka jak powinieneś/powinnaś być. Niczego ci nie brakuje.

4. Zacznij chwalić samego/samą siebie. Stwórz sobie listę w telefonie, komputerze lub na kartce papieru i codziennie wypisz przynajmniej jedną rzecz, którą zrobiłeś/aś dobrze. Może to być nawet drobnostka.

5. Pozwól sobie na popełnianie błędów. Nikt z nas nie jest idealny i każdemu zdarza się popełnić błąd. Najważniejsze, to wyciągnąć wnioski i więcej go nie popełniać.

6. Zaakceptuj siebie i pozwól sobie być po prostu sobą - dotyczy to zarówno wad i zalet. Nasze życie składa się z bagażu doświadczeń. Nie ma człowieka wolnego od wad. Każdy je posiada i ty również masz do tego prawo.

7. Nie porównuj się z innymi. Ty nie jesteś Kasią, a Kasia nie jest tobą. Ty masz swoje życie i swoje sprawy, a Kasia swoje. Postępuj w życiu tak, aby to tobie było dobrze.

8. Sprawiaj sobie przyjemności - każdy z nas na to zasługuje. Pomyślałeś/aś o jakimś prezencie dla siebie samego/samej raz w miesiącu?

9. Wybacz sobie. Pozwól odejść przeszłości. Ona już nie wróci i nie ma sensu winić się za to, co się kiedyś wydarzyło. Skup się na tym, co możesz teraz zrobić lepiej, aby nie popełniać tych samych błędów. Jeśli coś ci nie wyjdzie, nie upadaj. Otrzep kolana i poszukaj innego rozwiązania.

10. Poświęć sobie czas - niech to będę drobne przyjemności każdego dnia albo chociaż raz w tygodniu. Pozwól sobie na robienie tego, co lubisz, co sprawia ci przyjemność i daje radość. 

 

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE 


 

Jakich ludzi warto unikać?

 

jakich ludzi warto unikać?

Choć to pytanie może zabrzmieć banalnie, uważam, że każdy powinien choć na chwilę przysiąść i zastanowić się nad tą kwestią. 

Na co dzień otaczamy się wieloma ludźmi.  Jedni pojawiają się w naszym życiu mniej inni bardziej świadomie. Czasami nawet nie zastanawiamy się nad tym z kim mamy do czynienia, bo dane osoby po prostu są i tyle. 

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ludzie, którzy są wokół nas mają bezpośredni lub pośredni wpływ na nas. I choć z pozoru może nam się wydawać, że tak nie jest, to rzeczywistość jest nieco inna. Jesteś średnią pięciu osób, z którymi spędzasz najwięcej czasu. 

Jeśli masz przeczucie, że w Twoim życiu jest coś nie tak, że brakuje Ci motywacji, pozytywnego nastawienia, kopa do działania etc., to na samym początku przyjrzałabym się właśnie środowisku, w którym się obracasz. 

Ja osobiście już od dawna zwracam uwagę na to, kogo dopuszczam do siebie i w jakim stopniu. Jeśli moje wartości i podejście do życia nie współgra ze sobą, to oczywistym jest dla mnie, że takiej osobie nie będę poświęcała swojego czasu. Bo dlaczego miałabym tracić swoją życiową energię dla kogoś, kto tak na dobrą sprawę niczego nie wniesie do mojego życia? 

Pesymiści, według których po prostu się nie da

Najbardziej jestem chyba "uczulona" na ludzi, dla których najprostszą wymówką jest "ale przecież tego nie da się zrobić". Taka osoba już na samym początku daje mi sygnał, że po pierwsze, niezbyt jej się chce szukać np. jakichkolwiek rozwiązań i informacji, a po drugie nie potrafi szczerze powiedzieć dlaczego nie chce czegoś zrobić i wymiguje się słowami "nie da się". Ja najczęściej pokazuję takim ludziom, że właśnie, że się da i wtedy nie mamy o czym rozmawiać. 

W dzisiejszych czasach, kiedy mamy dostęp do internetu, kiedy wielu ludzi dzieli się swoją wiedzą i to w wielu przypadkach za darmo, nagrywa filmy, pisze pomocne treści, wskazuje drogę krok po kroku jak do czegoś dojść, jak rozwiązać dany problem, to tym bardziej poza "lenistwem" nie widzę żadnego innego argumentu. 

Tacy ludzie zawsze znajdą wymówkę na wszystko. Nawet jeśli człowiek chciałby takiej osobie w jakiś sposób pomóc, zmotywować, zachęcić, to nie, ta właśnie osoba znajdzie tysiące wymówek, aby czegoś nie zrobić. A mało tego, będzie jeszcze wielokrotnie zazdrościła innym, bo komuś się udało a jej nie. 

Ja wychodzę z założenia, że jeśli jakikolwiek człowiek coś zrobił, to nie ma czegoś takiego, że się nie da. Wszystko się da, trzeba tylko znaleźć na to sposób.

Pamiętam jak swego czasu próbowałam przekonywać takie osoby do zmiany myślenia i podejścia, do wprowadzenia choćby małych, pozornie nic nie znaczących zmian. Po którejś osobie z kolei dotarło do mnie, że tacy ludzie chyba lubią być "ofiarami" i tak naprawdę nie chcą niczego zmieniać. Muszą sobie tylko pomarudzić. 

Osoby wiecznie niemające czasu

Kolejni ludzie, z którymi niechętnie spędzam czas, to takie, które nie mają czasu dla mnie. I żeby nie było, ja rozumiem, że bywają w życiu momenty bardziej lub mniej stresujące, że czasami faktycznie brakuje dłuższej doby i każdy z nas zmaga się z własnymi problemami, jednak kiedy ktoś ma problem odezwać się po pół roku milczenia i wymówką jest dla niego brak czasu, to wybaczcie proszę, ale takich osób również nie potrzebuję w swoim życiu. 

Ja naprawdę staram się wiele rozumieć, aczkolwiek jeśli ktoś nie wykazuje żadnej inicjatywy kontaktu ze mną, to po co się pchać na siłę? 

Czasami jest tak, że pewni ludzie pojawiają się w naszym życiu w jakimś konkretnym celu, po to, aby nas czegoś nauczyć, albo abyśmy to my ich czegoś nauczyli i później takie osoby znikają. Nie warto w tym momencie pokładać dużych nadziei w takich ludziach i wierzyć, że coś się zmieni.

Ludzie widzący wszystko w czarnych barwach

Takich osób również unikam. Swoim pesymistycznym myśleniem przyciągają oni złe rzeczy i wydarzenia do siebie, a ja nie chcę, żeby takie myślenie i mi się udzieliło, bo mam w życiu więcej do zrobienia niż twierdzenie, że coś na pewno pójdzie nie tak.

Z ręką na sercu przyznaję, że mi CZASAMI zdarza się widzieć coś w czarnych barwach, ale jest to bardziej związane z wychodzeniem ze strefy komfortu aniżeli wiecznym przepowiadaniem porażki i tak, pracuję nad tym. 

Warto się tutaj zastanowić dlaczego pesymiści uważają, że czegoś się nie da zrobić, coś się nie powiedzie. Czy jest ku temu jakiś konkretny powód albo może zwyczajna wymówka, aby nie działać i nie iść naprzód?

Zamiast powiedzieć, że coś nie wyjdzie, według mnie lepiej najpierw samemu spróbować, dać z siebie wszystko, dowiedzieć się co i jak, zebrać odpowiednią wiedzę, konsekwentnie działać, i wtedy jeśli nie będzie efektów, zastanowić się nad tym co jest nie tak. Osoby, które przepełnione są negatywnymi myślami i podejściem nigdy nie sprawią, że Ty zaczniesz rosnąć. 

Państwo zazdrośni

Unikam też ludzi zawistnych, którzy zazdroszczą wszystkim dokoła i Wam też radzę od takich osób się odciąć. Tacy ludzie nie będą się cieszyli Twoim sukcesem i osiągnięciami, nie będą trzymali za Ciebie kciuków, a wręcz przeciwnie, będą Ci kładli kłody pod nogi, a nawet utrudniali życie. To jest kolejny przykład osób, w których jest negatywna energia, a my przecież takiej nie chcemy, prawda? 

Osoby, które uważają się za bogów

Ludzie, którymi również nie warto się otaczać, to osoby, które traktują wszystkich innych z góry. To one są najlepsze, najmądrzejsze, wszystko wiedzące, a cała reszta to klasa niższa. Jednym słowem, osoby wywyższające się również nie pojawiają się w moim życiu. Według mnie wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy z nas ma prawo do życia po swojemu.

Wujek dobra rada

Takimi osobami też nie warto zawracać sobie głowy. Szczególnie, jeśli są to osoby, które najchętniej dawałyby różne rady, jednocześnie kompletnie nie znając się na danym temacie, bo i takich jest wszędzie całe mnóstwo. 

Ja ogólnie unikam osób, które mówią mi jak mam żyć. Zdecydowanie bardziej cenię sobie czyjąś opinię, ale nie radę. Bo jak ktoś może mi radzić jak mam żyć i postępować, nie będąc mną? Owszem, czasem zapytam bliskich osób, co by zrobiły na moim miejscu, ale na szczęście wszystkie te osoby zawsze powtarzają, że one nie są na moim miejscu i mogą mi tylko powiedzieć jakby one postąpiły, gdyby to ich dotyczyło.

W dzisiejszych czasach, szczególnie w internecie łatwo jest dawać rady, zwłaszcza osobom, których w ogóle się nie zna. Nie tędy droga. 

Wampiry energetyczne

To ostatnia i jedna z najgorszych grup ludzi, od których trzeba się trzymać z daleka. Wampiry energetyczne żyją naszą energią, wysysając ją z nas. Sprawiają, że nam przestaje się chcieć, tracimy siły i chęci, a one dzięki nam wzrastają. 

Osobiście poznałam jedną taką osobę w swoim życiu i na własnej skórze przekonałam się jak taki wampir energetyczny może wpływać na życie człowieka, w tym wypadku mnie, i nie życzę tego nikomu. Człowiek nagle staje się inną osobą. Taką "wyplutą", zniszczoną. Nagle nic się nie chce, brakuje pomysłów i sił, wszystko staje się drażniące, pojawiają się bóle głowy, przytłoczenie (...) To tylko jedne z wielu skutków przebywania w pobliżu wampirów energetycznych.

Jak widzicie, wymieniłam parę typów ludzi, których warto unikać, jednak nie zapominajcie o tym, że ja piszę to na podstawie własnego doświadczenia. Możecie się ze mną nie zgodzić i jak najbardziej to rozumiem.

Jestem przekonana o tym, że przykłady osób, które wymieniłam powyżej nie będą powodowały w nas ani pozytywnych emocji, ani nie będą dla nas motywacją ani kopem do działania. A przecież wszyscy chcemy być szczęśliwi, zadowoleni i spełnieni, prawda?

Kogo Wy byście dodali jeszcze do tej listy?

Czy warto kupić Origins Original Skin Retexturing Mask with Rose Clay (Maseczka rozświetlająca z różaną glinką)?


origins original skin retexturing mask with rose clay recenzja

Witajcie!

Pierwszy post, który jest właściwie początkiem wszystkiego nigdy nie należy do najłatwiejszych i przyznam szczerze, że nawet nie spodziewałam się tego, że zacznę od recenzji kosmetyku marki Originis. 

Origins Original Skin Retexturing Mask with Rose Clay, to maska oczyszczająca, która przywraca blask cerze zmęczonej i poszarzałej.  

Zawiera śródziemnomorską glinkę różaną, kanadyjską wierzbownice i złuszczające mikrocząsteczki jojoby. Maska ta, według zapewnień producenta powinna oczyścić skórę, wyrównać jej koloryt i nadać blasku. 

Origins Original Skin Retexturing Mask with Rose Clay jest zamknięta w tubce o pojemności 75ml. Ma gęstą formułę, która sprawia, że aplikacja produktu jest dosyć łatwa. Produkt zawiera drobne i wyczuwalne drobinki, które wg mnie bardzo dobrze sprawdzają się jako delikatny peeling twarzy. 

To co zauważyłam, to to, że produkt jest wydajny. Wystarczy jego niewielka ilość, aby dokładnie pokryć całą twarz. Maska Original Skin Retexturing szybko zasycha, jednak nie ma drażniącego uczucia ściągania. 

konsystencja maski originis original skin with rose clay
 

Jak nakładam maskę?

Przede wszystkim przed aplikacją produktu dokładnie oczyszczam twarz. Następnie, na oczyszczoną cerę nakładam wspomniany wcześniej produkt i pozostawiam na około 10 minut wg zaleceń producenta. Po tym czasie nawilżam dłonie letnią wodą i rozpoczynam delikatny masaż twarzy opuszkami palców. Dzięki temu złuszcza się martwy naskórek. Następnie zmywam maseczkę wodą, osuszam skórę i nakładam ulubiony krem.

Maseczkę rozświetlającą z różaną glinką stosuję co trzeci/czwarty dzień. 

Jakie efekty zauważyłam po stosowaniu maski firmy Origins?

Po zmyciu maski skóra jest faktycznie oczyszczona. Czuć, że jest ona wygładzona i przyjemna w dotyku. Koloryt skóry jest wyrównany, cera rozświetlona.

Działanie maski oceniam na poziom bardziej niż zadowalający. Mam bardzo wrażliwą cerę i rzadko kiedy któryś z produktów mi jej nie podrażnia. W przypadku użycia maseczki rozświetlającej z glinką różaną śmiało mogę napisać, że na mojej skórze nie pojawiły się ani zaczerwienienia ani podrażnienia. 

Minusem tej maski jest jej cena. Ja zapłaciłam za nią 22,99 Euro. Myślę jednak, że jej wydajność nam to wynagradza. 

Mocno zawracam uwagę na produkty, które kupuję, tak więc poniżej przedstawiam skład i objaśnienie poszczególnych składników: 

Skład:

Water\Aqua\Eau, Butylene Glycol, Kaolin, Montmorillonite, Polysorbate 20, Jojoba Esters, Peg-100 Stearate, Bentonite, Glycerin, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil*, Pelargonium Graveolens Flower Oil*, Amyris Balsamifera Bark Oil*, Salvia Sclarea (Clary) Oil*, Anthemis Nobilis Flower Oil*, Rosa Centifolia Flower Extract, Limonene,  Linalool, Geraniol, Epilobium Angustifolium Flower\Leaf\Stem Extract, Castanea Sativa (Chestnut) Seed Extract, Albizia Julibrissin Bark Extract, Lecithin, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Propylene Glycol Laurate, Propylene Glycol Stearate, Peg-150 Distearate, Hypnea Musciformis (Algae) Extract, Gellidiela Acerosa (Algae) Extract, Simethicone, Sodium Hyaluronate, Sorbitan Laurate, Hexylene Glycol, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499) <Iln41405>.

*Essential oil.

 - woda

- Butylene Glycol - sprawia, że produkt utrzymuje odpowiednią wilgoć. Jest konserwantem, który ogranicza rozwój i przetrwanie drobnoustrojów. Wpływa na lepkość produktu. Na skórę działa zmiękczająco, nawilżająco i wygładzająco.

 - Kaolin - jest to nazwa białej glinki zawierającej cenne mikroelementy. Oczyszcza, ujędrnia i nadaje zdrowy wygląd skórze. Glinka ta ma właściwości wchłaniające i ścierające. Wchłania sebum, a zawarty w niej glin powoduje ściąganie porów. Poleca się ją do cery wrażliwej.

- Montmorillonite - czerwona glinka, polecana dla cery mieszanej i tłustej.

Polysorbate 20 - substancja emulgująca. Ułatwia połączenie się dwóch składników, które w normalnych warunkach nie mieszają się ze sobą (np. woda+olej).

Jojoba Esters - odżywia i nawilża skórę.

Peg-100 Stearate - kolejny emulgator.

- Bentonite - środek zagęszczający, poprawiający konsystencję produktu.

- Glycerin - gliceryna - pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry.

- Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil* - olejek eteryczny.

- Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil* -  olejek eteryczny.

- Pelargonium Graveolens Flower Oil*  - olejek eteryczny.

- Amyris Balsamifera Bark Oil*  - olejek eteryczny.

- Salvia Sclarea (Clary) Oil* - olejek eteryczny.

- Anthemis Nobilis Flower Oil* - - olejek eteryczny.

- Rosa Centifolia Flower Extract - wyciąg z róży stulistnej. Działa tonizująco i antyoksydacyjnie.

- Limonene - składnik nadający zapach. Przy większym stężeniu może powodować uczulenie.

- Linalool - jest to substancja roślinna, również składnik nadający zapach.

- Geraniol - składnik zapachowy.

- Epilobium Angustifolium Flower\Leaf\Stem Extract - ekstrakt z różowych kwiatów. Redukuje zaczerwienienia oraz oczyszcza skórę z zabrudzeń.

- Castanea Sativa (Chestnut) Seed Extract - ekstrakt z orzechów kasztana jadalnego. Substancja aktywna, która posiada właściwości odżywcze oraz wzmacnia ściany naczyń krwionośnych.

- Albizia Julibrissin Bark Extract - wyciąg z kory albicji biało-różowej.

- Lecithin - lecytyna. Składnik pozyskiwany ze słonecznika, rzepaku, soi oraz z ryb i żółtek jaj kurzych. Nawilża.

- Ethylhexylglycerin - konserwant, który sprawia, że produkt zachowuje odpowiednią stabilność mikrobiologiczną. Dany kosmetyk pozostaje pozbawiony zanieczyszczeń, również podczas okresu stosowania produktu.

- Caprylyl Glycol - jest humektantem, który odpowiada za utrzymanie odpowiedniego poziomu wilgoci produktu. Wykazuje działanie wygładzające, nawilżające, zmiękczające i natłuszczające. Może wywoływać reakcje alergiczne.

- Propylene Glycol Laurate - emolient. Tworzy na powierzchni skóry film, dzięki zapobiega odparowaniu wody z powierzchni skóry. Zmiękcza i wygładza.

- Propylene Glycol Stearate - susbstancja zmiękczająca i emulgująca.

- Peg-150 Distearate - substancja emulgująca, regulująca lepkość.

- Hypnea Musciformis (Algae) Extract - wyciąg z alg czerwonych. Działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie.

- Gellidiela Acerosa (Algae) Extract - wyciąg z alg czerwonych.

- Simethicone - odżywia skórę.

- Sodium Hyaluronate - sól sodowa kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża skórę.

- Sorbitan Laurate - emulgator.

- Hexylene Glycol - zapobiega wysychaniu preparatu kosmetycznego. Ma właściwości nawilżające.

- Dehydroacetic Acid - konserwant.

- Xanthan Gum - stabilizująca emulsję i zwiększająca lepkość. Dodatkowo substancja żelująca.

- Trisodium EDTA - substancja chelatująca.

- Phenoxyethanol - konserwant.

- Titanium Dioxide (Ci 77891) - filtr UV. Nie rozpuszcza się w wodzie, nie reaguje z kwasami i zasadami.

- Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499) <Iln41405> - barwniki

 

Myślę, że skład jest dosyć dobry. Najważniejsze składniki są na samej górze, co oznacza, że jest ich w produkcie najwięcej. 

Uważam, że maska Origins Original Skin Retexturing Mask with Rose Clay (Maseczka rozświetlająca z różaną glinką) jest warta zwrócenia na nią naszej uwagi. 

A Wy, testowaliście już ten produkt? Macie jakieś doświadczenia z tą maską, własne opinie?


instagram

Copyright 2023 Nie wyrażam zgody na kopiowanie tekstów i zdjęć mojego autorstwa bez mojej zgody. ©