Polecane posty

Czyim życiem żyjesz?

wolnosc, wlasny wybor, zyj swoim zyciem

Dzisiaj natknęłam się na bardzo fajny cytat, który właściwie przypomniał mi problem, z którym niegdyś nie potrafiłam się zmierzyć i domyślam się, że nie tylko ja miałam dawnej kłopot ze sprostaniem oczekiwań stawianych przez innych wobec mnie. Jestem pewna, że bardzo wielu z was również borykało albo nadal boryka się z tą trudnością.

"Weź życie w swoje ręce - w końcu jest ono Twoje. Nie jesteś tu, aby spełniać oczekiwania innych. Nie żyj życiem innych ludzi. Żyj po swojemu." - Osho

Ile razy w ciągu swojego życia chciałeś/aś coś zrobić, ale powstrzymywali cię rodzina, przyjaciele, partner czy partnerka? Jak często chciałeś/aś sięgnąć po swoje marzenia, ale inni ludzie ci na to "nie pozwolili"? Ile razy zrobiłeś/aś coś wbrew sobie tylko dlatego, że właśnie ktoś tego od ciebie oczekiwał? Ile razy chciałeś/aś pójść w zupełnie innym kierunku, ale nie wyszło, bo twoi rodzice wmówili ci, że nie warto? Ile razy tak naprawdę potrafiłeś/aś postawić się tym wszystkim osobom i zrobić to, czego TY naprawdę chcesz?

Siedząc przed komputerem i pisząc ten tekst, na myśl przychodzi mi jedna sytuacja, w której dosłownie postawiłam się wszystkim i wszystkiemu. 

Swego czasu po skończeniu liceum nie do końca wiedziałam co chcę robić w życiu. Zbyt dużo rzeczy mi się podobało i jednocześnie nudziło. To był czas, w którym kompletnie nie wiedziałam w jakim kierunku chcę i powinnam podążać. Przyznam szczerze, że nie bardzo chciałam iść na studia, jednak w koło słyszałam, że:

- Po studiach znajdziesz lepszą pracę,

- Ludzie z wyższym wykształceniem mają lepiej,

- No nie wyobrażam sobie, żebyś nie miała licencjatu albo magisterki,

- Nie wstyd ci będzie, że w życiu będziesz miała tylko maturę?

- Nikt cię nigdzie nie przyjmie do pracy i będziesz żyła na niskim poziomie,

- Nawet sobie nie żartuj, że ty nie będziesz studiować,

- Musisz być wykształcona (...)

Pamiętam, że w tamtym momencie czułam się bardzo zagubiona. Żaden z kierunków studiów mnie nie przyciągał, nie interesował. Nie widziałam siebie w roli studentki, jednak czując poniekąd presję z zewnątrz po prostu zapisałam się na uczelnię. I pewnie jesteście ciekawi jak to wszystko potoczyło się dalej. 

Nigdy nie ukrywałam tego, że życie studenckie nie było dla mnie. Nie czułam się swobodnie wśród tej całej studenckiej otoczki. Oczywiście poznałam wielu wspaniałych ludzi, jakieś doświadczenie zebrałam, aczkolwiek wiedziałam, że to nie jest właściwie miejsce dla mnie. I tu wcale nie chodziło o to czy wybrałam właściwy kierunek. Chodzenie na wykłady, pisanie notatek, prac na zaliczenie etc. nie sprawiało, żebym czuła, że się rozwijam. Nie wiedziałam co powinnam dalej zrobić. Przecież nie mogłam zawieść wszystkich osób dokoła, które wierzyły i oczekiwały ode mnie, że ja jednak te studia skończę.

Każdego dnia coraz mocniej upewniałam się w przekonaniu, że na pewno jest jakieś inne wyjście i coraz bardziej byłam przekonana o tym, że studiowanie nie jest żadnym rozwiązaniem. Przynajmniej nie dla mnie. Bo wiecie, ja się lubię uczyć i rozwijać, ale po swojemu. A tego niestety nikt nie mógł mi zapewnić. 

Wytrzymałam rok. Po zaliczeniu wszystkich przedmiotów, o dziwo z dobrą lub bardzo dobrą oceną, postanowiłam wziąć urlop dziekański i wyjechać do Niemiec. Nie wiedziałam co mnie tam czeka, jednak całą sobą czułam, że jest to dobra i właściwa decyzja. 

Jak możecie się domyślić, rodzina i przyjaciele nie byli bardzo zachwyceni, bo jak to tak, zostawić wszystko i sobie wyjechać? I to bez wykształcenia! To się w ogóle w głowie nie mieści. 

W międzyczasie wielokrotnie słyszałam, że będę tego żałować, że powinnam najpierw skończyć edukację, a później ewentualnie wyjeżdżać i mój pomysł jest bardzo lekkomyślny.

Z perspektywy czasu, a minęło już ponad 7 lat, z ręką na sercu przyznaję, że nie żałuję podjętej przez siebie decyzji. Wtedy nie mogłam wiedzieć czy to aby na pewno będzie właściwie rozwiązanie, jednak postanowiłam zaryzykować. Posłuchać siebie i żyć tak jak ja mam na to ochotę. Być może ktoś się na mnie wtedy zawiódł, rozczarował, zezłościł, jednak ja dłużej nie mogłam dusić się sama ze sobą i robić tego, co według innych wydawało się właściwe. Dla mnie takie nie było. 

Każdy z nas posiada cele i marzenia, które chciałby spełniać. Nierzadko chcielibyśmy być w innym miejscu niż jesteśmy, ale boimy się zmian, tego co nowe i nieznane. Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości i powiedzieć nam, czy postępujemy właściwie czy nie. 

Dla sporej części ludzi sprzeciwienie się komuś, szczególnie bliskim osobom nie wchodzi w rachubę. Wielu z nas zamiast myśleć przede wszystkim o sobie, myśli najpierw o innych. Zastanawiamy się co powiedzą o nas inni ludzie, jak zareagują, jak to na nich wpłynie i zapominamy o tym, co my czujemy. 

Czy faktycznie łatwiej jest robić coś wbrew sobie tylko po to, aby komuś nie było z tego powodu przykro? Wielokrotnie nie pamiętamy o tym, że życie idzie naprzód i ludzie przyzwyczajają się do różnych sytuacji. I choć pozornie mogłoby się wydawać inaczej, to czas jednak pokazuje, że prędzej czy później jakoś to jest. 

W skrajnych sytuacjach, kiedy ktoś bliski będzie miał do ciebie pretensje tylko dlatego, że ty zdecydowałeś/aś za siebie, to myślisz, że to jest w porządku?

Rozmawiając z kilkunastoma ludźmi dowiedziałam się, że niemalże każda z tych osób żyje w taki sposób jaki ktoś od niej oczekuje, a nie w taki sposób jak ta osoba by chciała. Dlaczego tak nadal jest, że pozwalamy innym przejąć kontrolę nad naszym życiem? Dlaczego boimy się sięgnąć być może po coś lepszego? 

"Ja mam sytuację, w której jestem i nie chcę być, a ty masz sytuację, że masz kogoś, kto jest w sytuacji, w której nie chce być." - ten cytat jest nieco zakręcony, być może wydający się bez sensu, jednak jeśli się w niego wczytasz, zrozumiesz o co w tym chodzi.

Wybory, których musimy dokonywać bywają trudne, ale w momencie kiedy podejmujemy decyzję przez wgląd na siebie, podążamy we właściwym kierunku.

Jak długo człowiek jest w stanie wytrzymać w danej sytuacji, udając, że wszystko jest w porządku, kiedy w jego wnętrzu wszystko pęka? Dlaczego tak bardzo boimy się zmian na lepsze? Nasze wnętrze nie bez powodu podpowiada nam co powinniśmy zrobić, tylko my najczęściej ignorujemy te sygnały. Nie robimy z tym nic, a potem ubolewamy nad tym, że nie jesteśmy szczęśliwi i że nasze życie nie wygląda tak jakbyśmy chcieli. Nie wygląda, bo na to nie pozwalamy. Pozwalamy za to innym decydować za nas.

Czy zdawaliście sobie sprawę z tego, że bardzo często inni nami manipulują? Osiągają swoje cele a my się do nich dopasowujemy. Spełniamy oczekiwania innych, poświęcając temu własne JA.

Jeśli chodzi o mnie, to wolę sprzeciwić się całemu światu i wiedzieć, że żyję tak jak chcę, szczęśliwa i spełniona, niż robić coś dla innych, zapominając o sobie. I choć popełniam błędy i nie każda decyzja jest tą odpowiednią, to wiem, że tylko w taki sposób zbiorę doświadczenie i decydując o sobie, polepszam swoją egzystencję.

Jak walczyć z niską samooceną?

 

samoakceptacja, jak walczyć z niską samoooceną
Niska samoocena, to problem, z którym mamy coraz częściej do czynienia, tym bardziej, że w social mediach aż roi się od ładnych, wręcz zbyt idealnych zdjęć i filmów, na których ludzie pokazują idealnych siebie i swoje idealne życie. 

Kiedy karmimy nasz umysł takimi treściami, w pewnym momencie dociera do nas, że daleko nam do takich osób i zaczynamy wątpić w siebie i swoje możliwości. Przestajemy spostrzegać siebie jako osoby atrakcyjne i wartościowe i zaczynamy myśleć, że z nami jest coś nie tak. Oczywiście media społecznościowe nie są jednym źródłem tego problemu, ale myślę, że odgrywają znaczącą rolę w tej kwestii. Bo choć być może świadomie nie łączymy tego faktu w ten sposób, tak nasza podświadomość potrafi nam bardzo często płatać figle. 

Ile razy w ostatnim czasie czułeś/aś się skrępowany podczas rozmowy z kimś? Ile razy miałeś/aś wrażenie, że jesteś niewystarczający/a i do niczego się nie nadajesz? A ile razy w ostatnim czasie pomyślałeś/aś albo nawet powiedziałeś/aś do siebie, że jesteś wartościową i jedyną w swoim rodzaju osobą? 

Osoby, które mają niską samoocenę bardzo często boją się wychodzić z inicjatywą. Boją się, że ich pomysł zostanie odrzucony lub wyśmiany. Takim ludziom brakuje wiary w swoje siły i możliwości. 

Zastanów się, czy zawsze tak było czy może przyszło to z czasem?

Częstym powodem niskiej samooceny są wydarzenia z dzieciństwa, które w przyszłości sprawiają nam wielu trudności, aczkolwiek może się to przydarzyć każdemu i w każdym wieku i niekoniecznie musi to być związane z dzieciństwem. 

Czy wiesz, że negatywna samoocena wpływa na jakość twojego życia? Jeśli nie doceniasz samego/samej siebie, jeśli w siebie nie wierzysz i jest ci źle z samym/samą sobą, to nie ma możliwości, żeby inne aspekty życia wyglądały inaczej. Bo co z tego, że gdzieś tam pozornie się uśmiechniesz albo będziesz udawał/a, że wszystko jest u ciebie w porządku, kiedy w głębi serca wiesz i czujesz, że jest inaczej? 

Okłamywanie samego/samej siebie jest najgorszym rozwiązaniem, bo tak naprawdę w pewnym momencie dojdziesz do wniosku, że wszystko jest na nic. 

Wysoka samoocena sprawia, że udaje ci się osiągnąć więcej celów. Osoba, która wierzy w siebie i swoje możliwości spodziewa się również efektów, a co za tym idzie będzie robiła wszystko, aby swoje cele zrealizować. Ludzie, którzy mają niską samoocenę będą wegetować, myśląc, że wszystko zrobi się samo albo po prostu odpuszczą i nie będą walczyć o swoje.

Mało tego, osoby o wysokiej samoocenie nie będą się czuły nieswojo w społeczeństwie. Pomijam w tym wypadku podział na ekstrawertyków i introwertyków, bo to osobny temat. 

Podam przykład na Zosi, której samoocena jest bardzo niska. 

Dziewczyna nie lubi wychodzić z domu i najchętniej spędza czas sama ze sobą. Boi się wyjść do ludzi, ponieważ uważa, że inne osoby będą się na nią krzywo patrzeć i ją wyśmiewać, co oczywiście nie do końca jest prawdą. 

Wysoka samoocena jest powiązana ze satysfakcją z życia. Ludzie, którzy nie mają z nią problemów czują się jako lubiane i inteligentne, mogące zrobić wszystko, co im przyjdzie do głowy. 

Osoby o niskiej samoocenie są zaś bardziej podatne na manipulacje, przez co nie potrafią odmawiać i zgadzają się na rzeczy, na które normalnie by się nie zgodziły, a później są złe na siebie, bo w głębi serca tego nie chciały, ale zabrakło im odwagi, aby odmówić. 

Czy są jakieś sposoby, aby samodzielnie poprawić swoją samoocenę? Tak, jest ich nawet wiele, jednak zaznaczam, że czasami problem jest tak głęboki i poważny, że bez rozmowy z psychologiem się nie obędzie. 

Jak poprawić swoją samoocenę? 8 sposobów, które naprawdę działają:

1. Przede wszystkim zadbaj o siebie - poświęć sobie czas. Takie kilkanaście minut, jeśli nie masz więcej, tylko dla własnego ja - idź na spacer, posłuchaj muzyki, przeczytaj książkę. Nie zapominaj o odpowiedniej ilości snu, bo to właśnie od snu zależy ile energii będziesz miał/a kolejnego dnia. Staraj się jeść zdrowo. Stwierdzenie, że jesteś tym co jesz nie wzięło się z kosmosu. 

Poza tym zadbaj o swój wygląd zewnętrzny. Ubierz się ładnie, zrób sobie makijaż i fryzurę - samoocena zewnętrzna ma o dziwo wiele wspólnego z samooceną wewnętrzną. 

2. Stojąc przed lustrem powiedz do samego/samej siebie: "Dziękuję za to, że jestem wartościową osobą. Wiem, że jeśli tylko się postaram, to mogę osiągnąć wszystko." Taka dawka dobrych i pozytywnych słów dobrze ci zrobi.

3. Wypisz na kartce wszystkie cechy, które u siebie lubisz. Na drugiej kartce wypisz te, których nie lubisz i zastanów się co możesz zrobić, aby negatywne aspekty zamienić na pozytywne. 

4. Zadbaj o otoczenie, w którym się otaczasz. Być może są wokół ciebie osoby, które sprawiają, że twoje poczucie wartości spada i zaczynasz mieć kompleksy? Takimi ludźmi nie warto się otaczać i trzeba zrobić z tym jak najszybciej porządek. 

5. Przestań porównywać się z innymi i zaakceptuj siebie takiego/taką jakim/jaką jesteś. Nikt z nas nie będzie nigdy drugim człowiekiem i dążenie do tego, aby nim być lub się do niego upodobnić prowadzi donikąd. 

6. Dopuść do siebie myśl, że jesteś wartościową i silną osobą. Wielu ludzi, którzy mają niską samoocenę niestety nie dopuszcza do siebie myśli, że może osiągnąć sukces. Sukcesy są dla wszystkich bez wyjątku. Jedyne co, to trzeba znaleźć drogę, która do tego sukcesu cię zaprowadzi. 

7. Porozmawiaj z kimś zaufanym - w wielu przypadkach warto podzielić się swoimi myślami i emocjami z drugim człowiekiem. Być może okaże się, że ta osoba widzi sprawę zupełnie inaczej i da ci jakieś wskazówki, dzięki którym będziesz widział/a swój problem inaczej. 

Często tak jest z kompleksami - nam się wydaje, że mamy duży nos czy grube nogi, a później okazuje się, że poza nami nikt tego nie widzi. A zresztą, grube czy nie grube, od naszego podejścia będzie zależało czy to akceptujemy czy nie. 

8. Spróbuj znaleźć przyczynę poczucia niskiej wartości. Sięgnij pamięcią do momentu, w którym się to stało i zastanów się, jaki był bodziec? Co sprawiło, że przestałeś/aś o sobie dobrze myśleć? Czy to była konkretna osoba lub wydarzenie? 

Myślenie o sobie dobrze nie zawsze jest łatwe, szczególnie jeśli ktoś ma głęboko w głowie zakorzenione negatywne przemyślenia na swój temat. Uważam, że warto poświęcić temu swój czas i uwagę, bo zmiana swojej samooceny na lepszą może przynieść same dobre rzeczy. Pamiętajcie o tym, że aby dobrze czuć się wśród innych, musicie się dobrze czuć ze samym sobą. 

Wszystkie emocje i przekonania, które mamy mają gdzieś swój początek. Warto się zastanowić skąd się one biorą i dokładnie się im przyjrzeć. W końcu wszystko można przepracować i sprawić, aby nasze życie było takie jakie chcemy, choć czasami wydaje się to niemożliwe, to pamiętajcie o tym, że tylko nam się wydaje, a wcale tak nie jest.

Stres - cichy niszczyciel, który zabija nas od środka

 

stres, czym jest stres, konsekwencje stresu
Stres - słowo, które jest znane każdemu. Jest mechanizmem, który sprawia, że w razie nagłej potrzeby możliwe jest przeżycie w trudnych warunkach. Mobilizuje ciało do tego, aby w przypadku trudnej sytuacji było silne i odporne. Jest to reakcja organizmu na sytuację ocenianą jako niebezpieczna, zagrażająca życiu lub wymagająca natychmiastowej reakcji. Stres śmiało można nazwać stanem wyjątkowym. Sam w sobie nie jest zły, jednak problem zaczyna się wtedy, kiedy staje się on chroniczny, czyli trwający długo lub stale. W konsekwencji prowadzi on do zachwiania równowagi psychicznej, fizycznej i duchowej, czego efektem są choćby nerwowość, niepokój, bezsenność, zmęczenie, bóle głowy, depresja, problemy z układem trawiennym, problemy skórne, alergie, bezpłodność, brak sensu życia, nadmierne chudnięcie lub tycie (...)

W pewnym momencie nadmierny stres sprawia, że przestajemy funkcjonować tak jak powinniśmy i kiedy ignorujemy objawy, które wysyła nam nasz organizm, dochodzi do spustoszenia, które w późniejszym czasie jest bardzo ciężkie do odbudowania lub nawet niemożliwe. W końcu wszystko co dzieje się w naszym życiu pozostawia w nas trwały ślad. 

Zapewne znasz to uczucie, kiedy twój oddech zaczyna przyspieszać, serce zaczyna bić mocniej i czujesz się zdenerwowany. W tym właśnie momencie zaczyna wydzielać się adrenalina i równocześnie z nią wzrasta ilość glukozy we krwi. Pojawia się dodatkowa porcja energii, dzięki której mózg jest w stanie szybciej przeanalizować i ocenić sytuację. Poniżej wymienię tylko kilka następstw, które pojawiają się w momencie zwiększonej wydolności organizmu, a mogę cię zapewnić, że jest ich znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.

1. Podczas stresu przestaje być wytwarzany hormon wzrostu, który jest odpowiedzialny za rozwój, wzrost, rozmnażanie się i regenerację komórek.

Efekty przewlekłego stresu:

- siwienie włosów (nawet u młodych osób),

- szybciej starzejąca się skóra,

- osłabienie kości i osteoporoza, 

- cera staje się szara, zmęczona.

2. Mięśnie cały czas są napięte, przez co nie mogą odpocząć i się zregenerować. Efektem tego są bóle głowy i migreny, bóle pleców i ramion.

3. Układ oddechowy się kurczy, przez co oddech staje się płytki. W konsekwencji człowiek narażony jest na problemy z drogami oddechowymi, np. astma. Mało tego, przez małą ilość tlenu mogą pojawić się duszności, omdlenia, bóle w klatce piersiowej. 

4. W długo i notorycznie trwających sytuacjach stresowych zachwiane zostaje funkcjonowanie układu odpornościowego, który przestaje się chronić przed różnego rodzaju wirusami, bakteriami, toksynami i innymi zagrożeniami. W efekcie mogą pojawić się:

- opryszczka, przeziębienie, infekcje i inne,

- wzrasta również ryzyko zachorowania na inne, poważne choroby,

- zachwiany układ odpornościowy nie jest w stanie radzić sobie odpowiednio z toksynami, które zaczynają się odkładać w naszym organizmie.

5. Nadmierny stres powoduje również upośledzenie części mózgu, która odpowiedzialna jest za pamięć i uczenie się, czego konsekwencją są:

- zaburzenia pamięci, 

- problemy z koncentracją,

- trudności w podejmowaniu decyzji,

- zaburzenie zdolności rozumienia i przyswajania nowych informacji.

6. Długotrwały stres oddziałuje również na podwzgórze, które reguluje rytm dobowy i zdrowy sen. Efektem ciągłej aktywności podwzgórza są:

- nieustające zmęczenie,

- problemy ze snem,

- bezsenność.

7. Podczas długotrwałego stresu w organizmie wytwarzana jest nadmierna ilość kortyzolu, która w efekcie prowadzi do wielu reakcji alergicznych.  

Na stres każdy z nas reaguje inaczej. Dla jednej osoby dana sytuacja będzie nic nieznaczącym epizodem, a dla drugiej będzie czymś, co sprawi, że nie będzie umiała sobie z daną sytuacją poradzić, co odbije się na przyszłość tego człowieka. 

Przykładem może być tutaj kłótnia między pracownikami. Dla Zosi będzie to po prostu sprzeczka, jakich w firmie wiele, jednak dla Joasi będzie to coś więcej. To wydarzenie tak bardzo dotknie kobietę, że jeszcze przez długi czas będzie ona rozpamiętywała ten moment, zastanawiała się, co zrobiła nie tak i dlaczego świat jest taki zły, co w końcu doprowadzi do gorszego samopoczucia, bezsennych nocy, bólów głowy, niskiej samooceny itd. 

Na tym krótkim przykładzie możemy zobaczyć, że dana sytuacja dla jednych z nas może być stresująca a dla innych nie. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób jesteśmy w stanie sobie z nią poradzić. Właściwie wynika to z naszej samooceny, przekonań i myśli. 

W naszym życiu pojawia się wiele sytuacji, które można załatwić i się z nimi obejść według różnych taktyk.

Jednym ze sposobów, i jest on niestety nieświadomie wybierany przez większość, jest niszczenie samych siebie. Nieumiejętne obchodzenie się se stresem sprawia, że w naszej głowie pojawia się wiele negatywnych myśli, a te zamieniają się w jeszcze gorsze refleksje, czego konsekwencją może być nawet i wymyślanie historii i zdarzeń, które nigdy się nie wydarzyły ani nie wydarzą, a my się już nimi przejmujemy. 

Wielu z nas zamiast żyć tu i teraz żyje albo przeszłością albo przyszłością. Ja wiem, że są sytuacje, z którymi ciężko jest sobie poradzić, że wymagają one przepracowania, jednak według mnie ważne jest, aby zdać sobie sprawę z problemu i nad nim pracować, spróbować go rozwiązać. Choćby nie wiem jakbyśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości. Co da nam rozpamiętywanie dawnych, przykrych wydarzeń?

Kolejną kwestią jest zbytnie wybieganie w przyszłość i wymyślanie sobie problemów, które są nierealne. Zastanawianie się, co by było gdyby. 

Ja byłam w tym mistrzynią, naprawdę. Potrafiłam wymyślać niezliczoną ilość sytuacji, które nagle stawały się moimi problemami. W konsekwencji tego zaczęłam szukać rozwiązań nieistniejących zagadnień, aż w końcu doszło do tego, że zaczęłam bać się wszystkiego. Na dobrą sprawę, rzeczy, którymi martwiłam się latami nigdy się nie wydarzyły, a ja zdążyłam się wielokrotnie zestresować. Dzięki samej sobie nabawiłam się wielu problemów ze zdrowiem i w pewnym momencie nie potrafiłam obchodzić się ze stresem. Zamiast myśleć pozytywnie, ja widziałam wszystko w negatywnych barwach i tak w kółko. Dzisiaj śmieję się z tego i choć czasem zdarza mi się jeszcze "wróżenie", to w miarę szybko jestem w stanie się opanować. 

Co pewien czas są dni i sytuacje, które są dla nas trudne. Ja traktuję je wszystkie jak lekcje, z których wyciągam wnioski i zastanawiam się co mogę z nich wynieść. W sytuacjach stresowych często pomagają świadome, głębokie oddechy. Kiedy mam z czymś problem, mówię sobie, że na pewno da się go jakoś rozwiązać i powtarzam sobie w myślach, że podejmowanie decyzji pod wpływem emocji nie jest dobrym rozwiązaniem. Wtedy czekam, jeśli mogę, aby w odpowiedni sposób zareagować. 

Osoby empatyczne (u mnie empatia jest na trzecim miejscu według testu Gallupa) mają nieco ciężej. Czasami tak bardzo przejmujemy się problemami innych ludzi, tak bardzo czujemy ich emocje, współczucie (...), że wielokrotnie bierzemy te problemy na siebie. A później te dylematy powodują stres, z którymi to my musimy się zmierzyć. 

Czasami ciężko jest mieć twardy tyłek, kiedy ma się dobre serce, jednak życie potrafi być naprawdę trudne i jeśli w odpowiednim momencie nie nauczymy się radzić sobie z różnymi sytuacjami w życiu, to będziemy mieć duży problem. 

Siedem lat zajęło mi nauczenie się radzenia sobie ze stresem. Siedem długich lat trwało to, zanim doszłam do momentu świadomości tego wszystkiego i wiecie jaki wniosek z tego wyciągnęłam?

Jeśli zadbamy odpowiednio o to, aby nasz organizm, nasze ciało i umysł były karmione pozytywną energią, dobrymi myślami, optymizmem, dobrymi emocjami i zdrowym jedzeniem, to w pewnym momencie nasze JA nam się odwdzięczy we właściwy sposób.

Najtrudniejszą sztuką w życiu jest sztuka równowagi i bycia szczęśliwym. Zbyt wiele się martwimy, przejmujemy, wykorzystujemy swoją energię niewłaściwie i zamiast wzrastać, niszczymy samych siebie. 

Wiem, że są sytuacje niezależne od nas, których nie możemy kontrolować, jednak w porównaniu z tym na ile rzeczy mamy wpływ i o ilu rzeczach świadomie możemy decydować, to uważam, że zmieniając pozornie drobne rzeczy, jesteśmy w stanie zmienić wiele. 

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE:

 

Agnieszka Maciąg "Pełnia życia" - recenzja

agnieszka maciag, pelnia zycia recenzja, ksiazka, opinia agnieszka maciag
Agnieszka Maciąg, to polska pisarka, modelka, aktorka, dziennikarka i blogerka. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej ta autorka nie zwróciła mojej uwagi, aż do momentu, kiedy w moje ręce wpadła książka "Pełnia życia". Uważam, że nic nie dzieje się bez powodu i najwidoczniej owa pozycja pojawiła się w moim życiu we właściwym momencie.

"Pełnia życia" jest publikacją, w której Agnieszka opisuje swoją drogę do szczęścia. Tego prawdziwego, wewnętrznego, którego nie znajdzie się na zewnątrz w rzeczach materialnych. 

Autorka przedstawia krok po kroku swoją krętą i zawiłą drogę ku temu, aby odnaleźć w sobie spokój i miłość do samej siebie. Napisałabym nawet, że jest to publikacja, która prostymi krokami, na przykładzie bohaterki uczy nas uważności, skupienia i doceniania chwili, która jest tu i teraz.

agnieszka maciag, pelnia zycia recenzja, ksiazka, opinia agnieszka maciag

To co zwróciło przede wszystkim moją uwagę, to to, jakimi wartościami kieruje się w życiu autorka. Zwraca ona uwagę na to, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, nie wszystko jest tak jakbyśmy tego chcieli, a jednak pokazuje nam, że szczęście nie jest na zewnątrz, a w środku nas i to właśnie tam powinniśmy zacząć go szukać i odnajdywać. W naszym życiu dzieją się różne rzeczy, których nie rozumiemy, z którymi się nie zgadzamy ani których nie chcemy, a potem często się okazuje, że one nadają naszemu życiu sens, owocują w doświadczenie, które w późniejszym życiu bywa nieocenione.

"Dzisiaj rozumiem, że nie miałam w sobie na tyle dużo siły, by mieć pewność, że jestem wystarczająco dobra taka, jaka jestem."

Na początku książki Agnieszka Maciąg opisuje swój życiorys. Podkreśla fakt, że pomimo tego, iż miała pozornie wszystko, tak naprawdę nie miała nic. Wciąż czuła, że czegoś w jej życiu brakuje, chociaż życie obdarowało ją sukcesem i dobrobytem. Była w miejscach, o których wielu ludzi marzy, brała udział w sesjach zdjęciowych w najbardziej pożądanych miejscach na świecie. 

"Trafiłam do absolutnej elity Nowego Jorku. Zapraszano mnie na wernisaże i otwarcia najbardziej prestiżowych miejsc (...) Skoro tu, w tym wymarzonym raju, zamiast szczęścia znalazłam mrok, to gdzie to szczęście mogę odszukać?"

Często zdarza nam się żyć cudzym życiem, bo wydaje nam się, że ktoś ma lepiej, łatwiej, ma wszystko, a jak widać na przykładzie Agnieszki Maciąg, to tylko pozory. To co widzimy naszymi oczami niekoniecznie jest takie same dla osoby, której to dotyczy.

Bardzo spodobała mi się szczerość autorki, która otwarcie opowiedziała o tym, jak to wszystko wygląda naprawdę i jakie pozory stwarzają inni ludzie, abyśmy uwierzyli, że taki tryb życia jest marzeniem każdego. Wielokrotnie Agnieszka Maciąg zwraca uwagę na to, że wciąż czuła się w środku "pusta i samotna" i tej pustki wcale nie wypełniały nowe zlecenia i przygody.

agnieszka maciag, pelnia zycia recenzja, ksiazka, opinia agnieszka maciag

W książce znajduje się wiele fotografii, które zatrzymują na dłużej. Czytając tę publikację czułam, że płynie z niej duża ilość pozytywnej energii i spokoju. Książka jest też bardzo estetyczna, co przykuwa od razu uwagę czytelnika.

Agnieszka Maciąg na podstawie swoich doświadczeń uświadamia nam, że wiele wydarzeń w naszym życiu, to nie przypadki a lekcje, z których powinniśmy wyciągnąć wnioski. Autorka inspiruje do tego, aby z większą uważnością przyjrzeć się swojemu życiu i temu co się w nim dzieje. 

Pojawiają się też fragmenty poświęcone mantrom, medytacji i jodze i domyślam się, że może to wywołać sprzeciw ludzi wiary katolickiej, jednak ja uważam, że żyjemy w XXI wieku i zamykanie się na dobro tylko dlatego, że kościół czegoś zabrania nie jest do końca dobre, aczkolwiek w tym przypadku każdy musi zdecydować sam za siebie. 

"Nieważne, jaka religia - medytacja nie powinna być z nią utożsamiana. Powinna docierać do źródła nas samych - do naszej esencji, która jest poza wszelkimi religiami."

agnieszka maciag, pelnia zycia recenzja, ksiazka, opinia agnieszka maciag

"Pełnia życia" jest książką, która ewidentnie pozostawi w nas jakiś ślad. Sprawi, że zaczniemy głębiej zastanawiać się nad tym, kim jesteśmy, czy jesteśmy szczęśliwi i czym to szczęście dla nas jest. Ja bardzo lubię tego typu tematy, więc u mnie ta publikacja sprawdziła się rewelacyjnie. Tak jak wspomniałam na samym początku, pojawiła się ona we właściwym momencie mojego życia i bardzo mi pomogła. I tak jak wcześniej nie miałam żadnych książek Agnieszki u siebie, tak teraz trzy kolejne publikacje czekają na przeczytanie. 

Czy polecam "Pełnia życia"? Jak najbardziej. Książka jest napisana prostym i zrozumiałym językiem. Lubię, kiedy autor w tego typu książkach przytacza sytuacje z własnego życia, bo to uświadamia mnie, że nie tylko ja mam gorszy dzień czy też nie tylko u mnie nie wszystko idzie tak jakbym chciała. Zresztą, jeśli ktoś pisze o tym, że jego życie jest idealne, to to już pierwszy sygnał ku temu, że owe stwierdzenie jest nieprawdziwe. 

Podziwiam też autorkę za to, że tak bardzo się otworzyła i opisała sytuacje, które niekoniecznie były dla niej łatwe, a jednak miała w sobie wystarczająco dużo odwagi, aby opowiedzieć o tym światu.

Metody, którymi dzieli się pisarka mogą okazać się dla was pomocne i sprawić, że będzie wam łatwiej poradzić sobie z jakąś sytuacją, która być może na ten moment wydaje się być bez wyjścia. 

Wszystko, co w życiu widzimy, czytamy i słuchamy w jakiś sposób na nas oddziałuje. Jeśli w tym momencie potrzebujesz zastrzyku dobra i miłości, to to jest właściwa publikacja dla ciebie.

A może już znasz "Pełnię życia" i podzielisz się ze mną swoją opinią?

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE:

 

Sztuka odmawiania

jak odmawiac, po co odmawiac, asertywnosc, jak nauczyc sie byc asertywnym, patrycja sikora

 Żyjemy w czasach, w których wielokrotnie skupiamy się bardziej na zadowalaniu innych niż siebie. Wydaje nam się wręcz, że zrobienie czegoś wbrew sobie, ale z dobrym zamiarem dla kogoś jest w porządku, a to wcale nie jest prawdą! Często później okazuje się, że wcale czegoś nie chcieliśmy zrobić, ale zrobiliśmy bo wypada, bo ktoś nas o coś poprosił, bo chcieliśmy spełnić czyjeś oczekiwania. W tym momencie mówię STOP! Sztuka odmawiania nie jest łatwa, ale jest do opanowania i moim zdaniem każdy powinien potrafić to robić. 

Brak umiejętności stawiania granic może doprowadzić do tego, że inni ludzie będą nas wykorzystywać, nadużywać naszej dobroci i później będzie tylko gorzej. 

Dlaczego odmawianie jest w porządku?

Zacznę od tego, że mamy takie prawo. Po prostu. Jako ludzie możemy decydować o sobie i w każdym momencie powiedzieć "nie", jeśli tylko coś jest dla nas niekomfortowe lub jeśli czegoś nie chcemy zrobić. Odmówienie komuś nie jest końcem świata, a może zaoszczędzić nam sporo negatywnych myśli i poczucia winy. 

Słuchasz siebie a nie innych

Tak, odmawianie sprawia, że robimy to, czego naprawdę chcemy, a nie to, czego oczekuje od nas ktoś inny. Nie chodzi mi tutaj o powiedzenie szefowi, że czegoś nie zrobisz, bo masz takie widzimisię, jednak gdyby szef kazał ci zrobić coś, co nie dość, że wykraczałoby poza twoje obowiązki, to jeszcze nie byłoby zgodne z twoimi zasadami, to masz prawo odmówić. 

Jeśli twoje wewnętrzna JA mówi, żeby nie iść na szybką kolejkę górską, a przyjaciółka cię do tego namawia, to kogo posłuchasz?

Budujesz szacunek i zaufanie do samego siebie

Bardzo ważny punkt. Bez szacunku i zaufania do samego siebie człowiek nie zajdzie daleko. Musisz szanować siebie, swoje emocje, swój umysł i ciało i ufać mu bezgranicznie, bez względu na to, co powiedzą ludzie dokoła. Jeśli będziesz ufał/a innym, ale nie sobie, w pewnym momencie nie będziesz wiedział/a kim naprawdę jesteś. 

Unikasz brania wszystkiego na swoje barki i wyręczania wszystkich dokoła

Zdecydowanie łatwiej jest poprosić kogoś o przysługę, niż zrobić coś samemu/samej, szczególnie, jeśli na czymś kompletnie się nie znamy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ludzie przeważnie nadużywają czyjejś pomocy i na przykład, zamiast raz o coś poprosić, robią to notorycznie. "A bo to tylko usunięcie plamy z ubrania. Dodaj proszę trochę więcej kontrastu do zdjęcia. A czy mogłabyś poprawić jeszcze to i tamto?". Jak pojawia się jedna taka osoba, da się to jakoś znieść, ale kiedy tych osób jest pięć i każda czegoś od nas oczekuje, to w pewnym momencie zaczynami tkwić w błędnym kole. Ja na przykład mam ciekawsze rzeczy do robienia niż poprawianie komuś niedoskonałości w ramach dobrego serca. 

Dbasz o swoje granice

Kiedy nie potrafisz odmawiać, ludzie zaczynają wykorzystywać twoje dobre serce i ich nie obchodzi jakie ty masz granice, bo patrzą przede wszystkim na swoje własne. Podam bardzo skrajny przykład, jednak on znakomicie przedstawia to, co mam na myśli:

Dla Kasi okradanie bogatych ludzi nie jest problemem. Ta wręcz uważa, że powinno się to robić, aby na świecie była sprawiedliwość, niczym Robin Hood. Ty jednak kompletnie się z tym nie zgadzasz i nie wyobrażasz sobie przywłaszczenia czyiś rzeczy. Co zrobisz, kiedy Kasia tak bardzo będzie prosiła cię o pomoc? Odmawiając jej, dbasz o to, aby twoje granice nie zostały przekroczone. 

Komunikujesz drugiej stronie, że również ma do tego prawo

Tak samo jak ty, tak samo druga osoba może powiedzieć "nie, nie zrobię tego". I to jest w porządku. Jeśli ktoś mówi, że czegoś nie chce, nie ma na coś ochoty, to nie powinniśmy na siłę drążyć i przekonywać. Możesz przedstawić swoje argumenty, które być może przekonają drugą osobę do czegoś, ale pamiętaj o tym, że tak wcale nie musi być i to jest normalne.

Jestem świadoma powyżej napisanych słów i stosuję się do nich z pełną odpowiedzialnością. Nie wyobrażam sobie, aby działać wbrew sobie i swoim przekonaniom. Jeśli nie mam na coś ochoty, to po prostu odmawiam i nie interesuje mnie to, co pomyśli sobie druga osoba. Jeśli coś przekracza moje granice czy zapotrzebowania, to stanowczo protestuję i się z tego nie tłumaczę. Dlaczego miałabym czegoś w życiu żałować tylko dlatego, że zrobiłam coś wbrew sobie i nie potrafiłam odmówić? No właśnie. 

Jak nauczyć się odmawiać?

Przede wszystkim pozwól sobie na odmawianie. Nic się nie stanie, jeśli postąpisz tak jak ty byś chciał/a, a nie tak jak ktoś tego od ciebie oczekuje. Jeśli w twojej głowie pojawia się myśl "Nie mam ochoty tego dla ciebie zrobić", to to po prostu to powiedz. 

Zanim odpowiesz, weź kilka głębokich wdechów

Choć może ci się to wydać absurdalne, naprawdę działa. Często mówimy coś odruchowo, niekoniecznie się nad tym zastanawiając. To błąd. Jeśli coś dotyczy ciebie, masz prawo do zastanowienia. I nieważne jak mocno druga strona naciska. Nie zwracaj uwagi na to, że w tym momencie może pojawić się niezręczna cisza, która może powodować swego rodzaju niezręczną sytuację. To jest nieważne. Ważne jest abyś odpowiedział/a lub zgodził/a się na coś będąc tego w pełni świadomym/ą.

Nie tłumacz się

Jeśli uważasz, że odmawiając komuś przestaniesz być lubiany/a, to musisz koniecznie zmienić nastawienie. Nie musisz nikomu tłumaczyć dlaczego nie chcesz czegoś zrobić. Nie znaczy nie i powinno być zrozumiałe dla każdego bez wyjątku. 

Ludzie są różni i często potrafią wiercić dziurę w brzuchu do momentu, aż osiągną swój cel albo usłyszą choć dobre usprawiedliwienie. Zastanów się jak długo jesteś w stanie wymyślać dobre wymówki tylko po to, aby ktoś się od ciebie odczepił? Mało tego, przyzwyczajasz innych do usprawiedliwień. Jeśli nie będziesz go miał/a, to tym bardziej ktoś nie zrozumie twojej odmowy.

A jak to wygląda u Ciebie? Potrafisz odmawiać?

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE


 

Odpuszczanie, czyli dni, kiedy wszystko bierze w łeb

wolnosc, odpuszczenie, patrycjasikora, jak odpuszczac, sztuka odpuszczania

Kilka dni temu na swoim Instagramie wspomniałam o odpuszczaniu. Stwierdziłam, że jest to temat, któremu warto poświęcić trochę więcej uwagi, bo tak naprawdę sztuka odpuszczania ma wielki wpływ na nas samych. Jeśli nie potrafimy odpuszczać, wielokrotnie będzie towarzyszył nam stres, który jak doskonale wiemy, niszczy nas od środka. 

Czasami nam się wydaje, że dążenie do bycia idealnym jest super. Chcemy za wszelką cenę zrobić coś tak perfekcyjnie, że bardziej się nie da. Planujemy wszystko od samego początku do samego końca i nagle bum! Okazuje się, że jesteśmy tylko ludźmi, a nie robotami i niektórych spraw nie da się przewidzieć ani zmienić. 

Znam kilka osób w swoim otoczeniu, które kompletnie nie radzą sobie z tym, że coś może pójść nie tak. Wystarczy jakaś nagła sytuacja, która psuje cały rytm tych ludzi i ci kompletnie nie potrafią odnaleźć się w nowej sytuacji. Zdenerwowanie narasta, pojawiają się pretensje do wszystkich i wszystkiego. Sama kiedyś też miałam z tym problem. Kiedy mój dzień nie układał się tak jak sobie zaplanowałam, to działa się istna katastrofa. 

Nie brałam pod uwagę tego, że mogę stać w korku i nie zdążyć na ważny termin, nie interesowało mnie to, że w pewnym momencie serwery mogą mieć awarie i moja strona przestanie działać. Według mnie wszystko miało iść pięknie i gładko, każdego dnia. 

Niestety życie wciąż nam pokazuje, że nasza egzystencja nie jest koncertem życzeń i albo nauczymy się bycia elastycznym, odpuścimy i dostosujemy się do zaistniałych sytuacji albo będziemy rozczarowani.

Jeśli choć przez chwilę zastanowię się ile w ostatnim czasie wydarzyło się rzeczy, o których bym wcale nie pomyślała, to przyznam szczerze, że jestem mocno zaskoczona, bo takie sytuacje mają miejsce cały czas.I to nie jest powód do tego, żeby się złościć i zrzucać winę na wszystkich dokoła. Czasami wszystko bierze w łeb i tyle. Przydarza się to nie tylko mi i tobie, ale każdemu. Dosłownie każdemu.

Jeśli coś idzie nie po twojej myśli, to zamiast się denerwować, weź kilka głębokich wdechów, jednocześnie o niczym nie myśląc, a potem powiedz sobie, że ten dzień minie i jutro będzie lepszy. 

Nieszczęścia chodzą parami i jedno niesforne wydarzenie pociąga za sobą kolejne. Jeśli nasze nastawienie będzie negatywne, to zacznie się dziać jeszcze więcej złych rzeczy. Jeśli zaś zmienimy nasze podejście do takiej niechcianej sytuacji i być może zaczniemy jeszcze dostrzegać pozytywy w tym wszystkim, to zwiększa się szansa na udaną resztę dnia.

Zapewne kobiety, które mają już dzieci, świetnie rozumieją to, co napisałam powyżej. Przy dziecku nie da się tak naprawdę wszystkiego zaplanować od początku do końca, bo przeważnie pojawiają się nieoczekiwane niespodzianki. Nawet jeśli w domu jest już jakiś rytm i schemat działania, to przynajmniej kilka razy w miesiącu wydarzy się coś nieoczekiwanego. Czy to powód do załamania? Ani trochę. Tak po prostu jest.

Być może marzysz o czymś od długiego czasu i jesteś o krok od spełnienia swojego marzenia, ale tuż przed metą okazuje się, że nici z tego. Podnosi ci się ciśnienie, nie możesz uwierzyć w to, że to się tobie przytrafiło. Zaczynasz szukać innych sposobów, aby ten cel osiągnąć. Robisz wszystko, aby było tak, jak to sobie zaplanowałeś/aś. A czy pomyślałeś/aś o tym, że być może to czego tak bardzo w tym momencie chcesz nie jest najlepszym rozwiązaniem? Może tuż za rogiem czeka na ciebie coś lepszego, wspanialszego, a ty nie pozwalasz się temu do ciebie zbliżyć, bo jesteś uparty/a jak osioł? Dokładnie tak było w moim przypadku. Drążyłam i kopałam sobie dziurę, bo się uparłam i miało być tak jak ja chcę. A nie było. I dopiero po dłuższym czasie, kiedy po którymś już razie nie wyszło to co chciałam, dotarło do mnie, aby dać spokój. Przestałam zawracać sobie tym głowę, chciałam odsapnąć. I chwilę później ni stąd ni zowąd w moim życiu pojawiła się lepsza opcja. 

Wiele rzeczy, sytuacji i wyobrażeń w naszym życiu, to nic innego jak oczekiwania, które nigdy nie zostaną spełnione. Im więcej oczekujemy, tym mniej skupiamy się na tu i teraz i nawet nie zauważamy, jak życie przelatuje nam przez palce. 

Najtrudniej jest odpuścić, kiedy chodzi o kwestię ambicji. Jakiś wewnętrzny głos, schowany głęboko w głowie podpowiada nam, że coś trzeba zrobić i wszystko musi być według obranego przez nas planu, bo jak nie, to nie będziemy najlepsi i niezastąpieni. Poświęcamy przy tym wiele, tylko po to, aby zaspokoić swoje ego.

Co do obranego planu, to trzeba przyznać, że obecnie planowanie jest bardzo modne i w dużej mierze potrzebne, ale nie możemy zapominać o tym, aby stosować się do tego z rozsądkiem i zrobić miejsce na dni, kiedy coś może nie wyjść. Ewentualnie zastanowić się nad planem "B".

Kiedy piszę o odpuszczaniu, na myśl przychodzą mi też różne dyskusje między ludźmi, kiedy każda ze stron próbuje udowodnić swoją rację i żadna z tych osób nie chce pójść na kompromis. W większości takie dyskusje niewiele wnoszą do naszego życia, bo jak to często bywa, przeważnie chodzi o pierdoły, a może się z tego rozwinąć niezła kłótnia. Czy warto? Czy może lepiej w tym momencie odpuścić, trzymać język za zębami i mieć święty spokój? 

Nie chcę, żeby ten fragment postu został odebrany źle. Są sytuacje, w których walka o swoje jest bardzo ważna i istotna, jednak jeśli zastanowimy się nad tym dokładniej, to przeważnie chodzi o nic. Celem samym w sobie jest tylko posiadanie racji. Czy zawsze musisz ją mieć? Co się stanie jeśli po długiej i burzliwej dyskusji ktoś przyzna ci rację i co się stanie jeśli tego nie zrobi?

Ja na przykład nie angażuję się w takie dyskusje. Wiem, ile potrafią one zabrać mojej energii, a po kilku dniach już nikt nie pamięta o co właściwie chodziło. Święty spokój jest dużo ważniejszy niż pełna głowa przed snem. Komfort psychiczny przede wszystkim. 

 

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE 



Znasz te powiedzenia...?

 

wymowki, jak sie zmotywowac, szkodliwe slowa
Jeśli masz przeczucie, że utknąłeś/aś w życiu, że brakuje ci natchnienia lub inspiracji, to zerknij na poniższe, chyba najczęściej używane sformułowania, które być może są przyczyną tego, że stoisz w miejscu. O ile bardzo łatwo jest wymówić poniższe stwierdzenia, o tyle trudniej jest zmienić własne przekonania i przekształcić wymówki w działanie.

1. Zacznę od poniedziałku

Chyba nie ma osoby na świecie, od której bym nie usłyszała tego zdania. Wszyscy zawsze chcemy zaczynać od poniedziałku. Tak jakby ten dzień był idealny na wdrażenie czegokolwiek. Faktem jest, że jest to początek tygodnia, ale czy aby na pewno jest to idealna pora do rozpoczynania działania? Dlaczego nie możesz zacząć jutro albo nawet teraz? Czym się różni np. środa od poniedziałku? Albo co innego wydarzy się w poniedziałek, a nie wydarzyło dzisiaj? 

Bardzo łatwo jest nam zobowiązywać się na przyszłość. Bo przecież jeśli w ten poniedziałek coś pójdzie nie tak, to przecież będzie kolejny. A jak nie kolejny, to jeszcze następny. Przecież w roku mamy tyle poniedziałków, że któryś na pewno będzie tym dniem, w którym zaczniemy robić to, co byśmy chcieli. Nieważne, czy jest to nauka nowego języka, uprawianie sportu czy cokolwiek innego. Jak słusznie zauważymy, obiecując sobie, że coś zaczniemy, najczęściej się tak nie dzieje. Poniedziałek jest po prostu świetną wymówką na wieczne nigdy. Bo gdybyś naprawdę chciał/a coś zmienić, to każdy, ale to każdy dzień byłby właściwy. 

2. Jestem za stary/a, żeby zaczynać od nowa

Masz tyle lat na ile się czujesz i wiek jest pojęciem względnym. Nikt z nas nie wie, kiedy nasze życie się zakończy i uważam, że nie ma czegoś takiego jak granica wieku, do której można coś zaczynać. Dlaczego niby kobieta po czterdziestce czy mężczyzna po sześćdziesiątce nie może zmienić swojego życia na takie o jakim marzy? Czy przez kolejne trzydzieści lat taka osoba ma żyć w niespełnieniu tylko dlatego, że uważa, że jest na coś za stara? Kolejny przykład na to, że nie dość, że takie stwierdzenie siedzi tylko w głowie, to jeszcze jest to kolejna wymówka, aby nic nie zrobić ze swoim życiem. 

Faktycznie czasem jest tak, że pewne rzeczy trzeba w życiu inaczej zorganizować, przekształcić, ale nikt nie powiedział, że zaczynać od nowa mogą tylko młode osoby. Jeśli czujesz, że pragniesz zmian, że chcesz robić w życiu coś innego, chcesz się rozwijać i spełniać, to po prostu znajdź dla siebie odpowiedni sposób, swoją drogę i to zrób. 

3. Nie mam czasu 

Czy aby na pewno go nie masz? Pomijam w tym punkcie osoby, które spędzają w pracy każdego dnia 12 godzin, a po pracy śpią, bo takie osoby faktycznie tego czasu nie mają, ale przeciętna osoba pracująca 8 godzin dziennie albo niepracująca w ogóle nie znajdzie chwili, żeby zrobić coś dla siebie?

A ile czasu spędzasz na telefonie, przeglądając social media, które w większości nic nie wnoszą do twojego życia? Czy piętnaście minut w ciągu każdego dnia to dużo? Według mnie niewiele. A już te kilka minut pozwoli ci posunąć się do przodu. Nieważne jest, że w ciągu tych kilkunastu minut nauczysz się tylko trzech nowych słówek. Po dwóch dniach będziesz potrafił/a sześć, a w tydzień poznasz dwadzieścia jeden. Trzy słówka, które pozornie nic nie znaczą, składają się na cegiełki, które budują twoją przyszłość. Każdy ma czas. Wszyscy mamy go tyle samo, tylko nie wszyscy potrafimy nim w pełni gospodarować. Brak czasu, to według mnie kolejna z wymówek świadcząca o tym, że czegoś się po prostu nie chce. Łatwiej jest powiedzieć "Nie mam czasu" niż przyznać się do błędu przed samym sobą. 

4. Jutro będę mieć większą motywację

A skąd to wiesz? Czy aby na pewno tak będzie czy może jest to kolejna wymówka, aby nie zacząć właśnie dzisiaj? Faktycznie czasem tak jest, że raz chce nam się bardziej, a raz mniej, jednak zwalanie wszystkiego na motywację nie zaprowadzi cię donikąd. Motywacja jest w twojej głowie. Myślisz, że ja dzisiaj czuję się wystarczająco zmotywowana do napisania tego tekstu? Czy może jednak wolałabym siedzieć przed telewizorem i oglądać swój ulubiony serial? 

Ja przestałam uzależniać swoje cele od motywacji, bo wiem, że to prowadzi donikąd. Albo coś robisz albo czegoś nie robisz. I nie ma znaczenia czy ci się chce czy nie, bo najczęściej się nie chce, jednak żeby coś dostać, trzeba najpierw dać. 

5. Nie da się / nie potrafię

Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś czegoś bardzo chce, to ostatnimi słowami jakie ta osoba wypowie będzie powyższe stwierdzenie. Nie da się? Ale jak to się nie da? Może po prostu nie znalazłeś/aś jeszcze właściwego rozwiązania. Jeśli czegoś nie potrafisz, to co stoi na przeszkodzie, aby się tego nauczyć? Ludzie robią niesamowite rzeczy i gdyby myśleli w ten sposób, że czegoś się nie da, albo czegoś nie potrafią, to myślę, że nasze społeczeństwo zaczęłoby się cofać w rozwoju zamiast iść naprzód. 

Kiedyś nie dało się polecieć w kosmos, a teraz jest to możliwe. Kiedyś nie było samochodów, a jednak znalazł się ktoś, kto wpadł na pomysł wynalezienia pojazdu i w ten oto sposób nasze życie i jego komfort zaczęło się polepszać. Myślisz, że tym ludziom udało się wszystko za pierwszym razem? Na pewno nie. Nasze życie, to trochę taka metoda prób i błędów i lepiej jest ponosić porażki, które uczą, niż marudzić i nie robić nic. 

6. Nie mogę tego zrobić, bo co pomyślą inni?

A co ty myślisz o innych? Czy ci inni przejmują się twoimi myślami i zdaniem? Czy jeśli pomyślisz o Kasi, która według ciebie nosi brzydkie sukienki, to Kasia nagle przestanie się w nie ubierać, jeśli jej się podobają? Nie sądzę. To dlaczego ty się przejmujesz zdaniem innych osób? Czy te osoby są tobą? Czy one chcą od życia tego samego co ty? Przecież jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo decydowania o sobie, więc dlaczego mielibyśmy uzależniać swoje życie od myśli innych? Mamy prawo do rozumowania po swojemu i działania według własnych przekonań i chęci. Rób co uważasz, bez względu na innych ludzi. Jeśli coś sprawi, że ty będziesz zadowolony/a i nie będziesz przy tym krzywdzić innych osób, to co stoi na przeszkodzie? No chyba, że jest to kolejna wymówka, która ma sprawić, żeby nic nie zrobić. 

7. Nikt mnie nie wspiera

Zastanów się, czy wsparcie jest ci aż tak bardzo potrzebne? Przeważnie ludzie, którzy chcą od życia czegoś więcej i zaczynają robić coś inaczej niż wszyscy nie otrzymują wsparcia. I wiem, że jest ono potrzebne. Poczucie, że ktoś w nas wierzy i nam kibicuje dodaje skrzydeł, ale życie nie jest kolorowe i czasami trzeba zrobić coś na przekór, podążać za swoim sercem i zrobić coś po swojemu. Nie jesteśmy dziećmi, którym takie wsparcie jest dużo bardziej potrzebne niż nam, dorosłym ludziom. Jeśli powstrzymujesz się przed działaniem tylko dlatego, że nikt w ciebie nie wierzy, to faktycznie nie zrobisz pierwszego kroku ku lepszemu życiu, bo sam/a chyba nie do końca w siebie wierzysz.  

Mi nikt nie musi kibicować, wspierać, chwalić. Ja wiem co robię i po co i to wystarczy. Jestem świadoma swoich celów i je realizuję. Bez względu na to czy ktoś mnie poklepie po ramieniu czy nie.

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE



Popularne teraz

instagram

Copyright 2021 Nie wyrażam zgody na kopiowanie tekstów i zdjęć mojego autorstwa bez mojej zgody. ©