Stres - cichy niszczyciel, który zabija nas od środka

 

stres, czym jest stres, konsekwencje stresu
Stres - słowo, które jest znane każdemu. Jest mechanizmem, który sprawia, że w razie nagłej potrzeby możliwe jest przeżycie w trudnych warunkach. Mobilizuje ciało do tego, aby w przypadku trudnej sytuacji było silne i odporne. Jest to reakcja organizmu na sytuację ocenianą jako niebezpieczna, zagrażająca życiu lub wymagająca natychmiastowej reakcji. Stres śmiało można nazwać stanem wyjątkowym. Sam w sobie nie jest zły, jednak problem zaczyna się wtedy, kiedy staje się on chroniczny, czyli trwający długo lub stale. W konsekwencji prowadzi on do zachwiania równowagi psychicznej, fizycznej i duchowej, czego efektem są choćby nerwowość, niepokój, bezsenność, zmęczenie, bóle głowy, depresja, problemy z układem trawiennym, problemy skórne, alergie, bezpłodność, brak sensu życia, nadmierne chudnięcie lub tycie (...)

W pewnym momencie nadmierny stres sprawia, że przestajemy funkcjonować tak jak powinniśmy i kiedy ignorujemy objawy, które wysyła nam nasz organizm, dochodzi do spustoszenia, które w późniejszym czasie jest bardzo ciężkie do odbudowania lub nawet niemożliwe. W końcu wszystko co dzieje się w naszym życiu pozostawia w nas trwały ślad. 

Zapewne znasz to uczucie, kiedy twój oddech zaczyna przyspieszać, serce zaczyna bić mocniej i czujesz się zdenerwowany. W tym właśnie momencie zaczyna wydzielać się adrenalina i równocześnie z nią wzrasta ilość glukozy we krwi. Pojawia się dodatkowa porcja energii, dzięki której mózg jest w stanie szybciej przeanalizować i ocenić sytuację. Poniżej wymienię tylko kilka następstw, które pojawiają się w momencie zwiększonej wydolności organizmu, a mogę cię zapewnić, że jest ich znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.

1. Podczas stresu przestaje być wytwarzany hormon wzrostu, który jest odpowiedzialny za rozwój, wzrost, rozmnażanie się i regenerację komórek.

Efekty przewlekłego stresu:

- siwienie włosów (nawet u młodych osób),

- szybciej starzejąca się skóra,

- osłabienie kości i osteoporoza, 

- cera staje się szara, zmęczona.

2. Mięśnie cały czas są napięte, przez co nie mogą odpocząć i się zregenerować. Efektem tego są bóle głowy i migreny, bóle pleców i ramion.

3. Układ oddechowy się kurczy, przez co oddech staje się płytki. W konsekwencji człowiek narażony jest na problemy z drogami oddechowymi, np. astma. Mało tego, przez małą ilość tlenu mogą pojawić się duszności, omdlenia, bóle w klatce piersiowej. 

4. W długo i notorycznie trwających sytuacjach stresowych zachwiane zostaje funkcjonowanie układu odpornościowego, który przestaje się chronić przed różnego rodzaju wirusami, bakteriami, toksynami i innymi zagrożeniami. W efekcie mogą pojawić się:

- opryszczka, przeziębienie, infekcje i inne,

- wzrasta również ryzyko zachorowania na inne, poważne choroby,

- zachwiany układ odpornościowy nie jest w stanie radzić sobie odpowiednio z toksynami, które zaczynają się odkładać w naszym organizmie.

5. Nadmierny stres powoduje również upośledzenie części mózgu, która odpowiedzialna jest za pamięć i uczenie się, czego konsekwencją są:

- zaburzenia pamięci, 

- problemy z koncentracją,

- trudności w podejmowaniu decyzji,

- zaburzenie zdolności rozumienia i przyswajania nowych informacji.

6. Długotrwały stres oddziałuje również na podwzgórze, które reguluje rytm dobowy i zdrowy sen. Efektem ciągłej aktywności podwzgórza są:

- nieustające zmęczenie,

- problemy ze snem,

- bezsenność.

7. Podczas długotrwałego stresu w organizmie wytwarzana jest nadmierna ilość kortyzolu, która w efekcie prowadzi do wielu reakcji alergicznych.  

Na stres każdy z nas reaguje inaczej. Dla jednej osoby dana sytuacja będzie nic nieznaczącym epizodem, a dla drugiej będzie czymś, co sprawi, że nie będzie umiała sobie z daną sytuacją poradzić, co odbije się na przyszłość tego człowieka. 

Przykładem może być tutaj kłótnia między pracownikami. Dla Zosi będzie to po prostu sprzeczka, jakich w firmie wiele, jednak dla Joasi będzie to coś więcej. To wydarzenie tak bardzo dotknie kobietę, że jeszcze przez długi czas będzie ona rozpamiętywała ten moment, zastanawiała się, co zrobiła nie tak i dlaczego świat jest taki zły, co w końcu doprowadzi do gorszego samopoczucia, bezsennych nocy, bólów głowy, niskiej samooceny itd. 

Na tym krótkim przykładzie możemy zobaczyć, że dana sytuacja dla jednych z nas może być stresująca a dla innych nie. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób jesteśmy w stanie sobie z nią poradzić. Właściwie wynika to z naszej samooceny, przekonań i myśli. 

W naszym życiu pojawia się wiele sytuacji, które można załatwić i się z nimi obejść według różnych taktyk.

Jednym ze sposobów, i jest on niestety nieświadomie wybierany przez większość, jest niszczenie samych siebie. Nieumiejętne obchodzenie się se stresem sprawia, że w naszej głowie pojawia się wiele negatywnych myśli, a te zamieniają się w jeszcze gorsze refleksje, czego konsekwencją może być nawet i wymyślanie historii i zdarzeń, które nigdy się nie wydarzyły ani nie wydarzą, a my się już nimi przejmujemy. 

Wielu z nas zamiast żyć tu i teraz żyje albo przeszłością albo przyszłością. Ja wiem, że są sytuacje, z którymi ciężko jest sobie poradzić, że wymagają one przepracowania, jednak według mnie ważne jest, aby zdać sobie sprawę z problemu i nad nim pracować, spróbować go rozwiązać. Choćby nie wiem jakbyśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości. Co da nam rozpamiętywanie dawnych, przykrych wydarzeń?

Kolejną kwestią jest zbytnie wybieganie w przyszłość i wymyślanie sobie problemów, które są nierealne. Zastanawianie się, co by było gdyby. 

Ja byłam w tym mistrzynią, naprawdę. Potrafiłam wymyślać niezliczoną ilość sytuacji, które nagle stawały się moimi problemami. W konsekwencji tego zaczęłam szukać rozwiązań nieistniejących zagadnień, aż w końcu doszło do tego, że zaczęłam bać się wszystkiego. Na dobrą sprawę, rzeczy, którymi martwiłam się latami nigdy się nie wydarzyły, a ja zdążyłam się wielokrotnie zestresować. Dzięki samej sobie nabawiłam się wielu problemów ze zdrowiem i w pewnym momencie nie potrafiłam obchodzić się ze stresem. Zamiast myśleć pozytywnie, ja widziałam wszystko w negatywnych barwach i tak w kółko. Dzisiaj śmieję się z tego i choć czasem zdarza mi się jeszcze "wróżenie", to w miarę szybko jestem w stanie się opanować. 

Co pewien czas są dni i sytuacje, które są dla nas trudne. Ja traktuję je wszystkie jak lekcje, z których wyciągam wnioski i zastanawiam się co mogę z nich wynieść. W sytuacjach stresowych często pomagają świadome, głębokie oddechy. Kiedy mam z czymś problem, mówię sobie, że na pewno da się go jakoś rozwiązać i powtarzam sobie w myślach, że podejmowanie decyzji pod wpływem emocji nie jest dobrym rozwiązaniem. Wtedy czekam, jeśli mogę, aby w odpowiedni sposób zareagować. 

Osoby empatyczne (u mnie empatia jest na trzecim miejscu według testu Gallupa) mają nieco ciężej. Czasami tak bardzo przejmujemy się problemami innych ludzi, tak bardzo czujemy ich emocje, współczucie (...), że wielokrotnie bierzemy te problemy na siebie. A później te dylematy powodują stres, z którymi to my musimy się zmierzyć. 

Czasami ciężko jest mieć twardy tyłek, kiedy ma się dobre serce, jednak życie potrafi być naprawdę trudne i jeśli w odpowiednim momencie nie nauczymy się radzić sobie z różnymi sytuacjami w życiu, to będziemy mieć duży problem. 

Siedem lat zajęło mi nauczenie się radzenia sobie ze stresem. Siedem długich lat trwało to, zanim doszłam do momentu świadomości tego wszystkiego i wiecie jaki wniosek z tego wyciągnęłam?

Jeśli zadbamy odpowiednio o to, aby nasz organizm, nasze ciało i umysł były karmione pozytywną energią, dobrymi myślami, optymizmem, dobrymi emocjami i zdrowym jedzeniem, to w pewnym momencie nasze JA nam się odwdzięczy we właściwy sposób.

Najtrudniejszą sztuką w życiu jest sztuka równowagi i bycia szczęśliwym. Zbyt wiele się martwimy, przejmujemy, wykorzystujemy swoją energię niewłaściwie i zamiast wzrastać, niszczymy samych siebie. 

Wiem, że są sytuacje niezależne od nas, których nie możemy kontrolować, jednak w porównaniu z tym na ile rzeczy mamy wpływ i o ilu rzeczach świadomie możemy decydować, to uważam, że zmieniając pozornie drobne rzeczy, jesteśmy w stanie zmienić wiele. 

Obserwuj mnie na:

INSTAGRAMIE:

 

Komentarze

  1. To już wiem skąd ta opryszczka, przez wiele lat codziennie miałam ciężkie stresy, bo tak było źle w moim życiu i dziwne było dla mnie że jak tylko opryszczka zniknie to pojawia się następna, a oprócz tego ciągle byłam przeziębiona. Dwa lata temu nagle skończyły się wszystkie moje stresy, czyli te związane z pracą, związkiem itd. i o tamtej pory opryszczka się nie pojawia, a przeziębienie może raz w roku. Aż w szoku jestem, ale rzeczywiście ta moja słaba odporność była pewnie spowodowana ciągłym stresem.
    Super artykuł, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety dużo osób żyje w stresie, kiedyś często chodziłam zestresowana, najczęściej to skutkowało problemami se snem, ale na szczęście z wiekiem coraz mniej się stresuję i widzę u siebie pozytywne zmiany w organizmie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys mialam tak jak Ty, ze wymyslalam sobie sytuacje, ktore nigdy nie mialy miejsca a ja sie i tak stresowalam... jestem swiadoma tego, ze na prawde nie musze sie stresowac błahymi rzeczami, ktore sa ode mnie zalezne, ale i tak nieswiaodmie to robie :D w pewnym momencie juz nawet polubilam ten stres, ktory mi towarzyszy ;d ale ogolnie jak sie tak zastanwowie to mam dziwnie. Stresuje sie przed faktem. A gdy on juz nadejdzie, czuje taki spokoj... taki kamien spadajacy z serca... no i ciekawi m nie takze, na ktorym miejscu w skali gallupa, jest u mnie empatia. Bo osobiscie uwazam, ze jestem wlasnie taka osoba... bardziej stresuje sie problemami i klotniami innych...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, to nie jest takie proste, żeby myśleć optymistycznie, gdy wszystko jest na naszej głowie. Są ludzie, którzy mają naprawdę wiele zajęć i podziwiam ich, że dają radę i niektórzy znajdują jeszcze czas na swoje hobby. Wszystko siedzi w głowie, warto nad tym pracować - jeśli nie samodzielnie, to ze specjalistą.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post. Ja mam dość dziwną przypadłość, ponieważ nie stresuję się błahostkami, ale jak jest np. coś do załatwienia, bądź czeka mnie coś ważnego to stresuję się codziennie przez długi okres czasu i potrafię nawet przez to nie spać po nocach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrycja naprawdę znakomity post. Uświadomiłaś,że od dłuższego czasu żyje w stałym stresie, ponieważ mam praktycznie wszystkie symptomy o których pisałaś. Zwłaszcza te siwe włosy, gdy nie farba to wyszłoby na jaw,że moja głowa ma o 30 lat więcej niż w rzeczywistości....ake żeby być sprawiedliwą to w sumie sama sobie to funduje każdego dnia....muszę nad tym głębiej zastanowić, czy stale dążenie do perfekcji jest aby zdrowe....
    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja poszedłęm po rozum do głowy a raczej do specjalisty ....

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że poruszasz temat stresu. Człowiek codziennie mierzy się z jakimś stresem, ale dobrze jest nauczyć się nad nim panować. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dobry wpis, wartościowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ważny i wartościowy post- zwłaszcza w obecnych czasach, w których przyszło anm żyć - i jakby nie było STRES toaerzyszy nam częściej niż byśmy sobie tego życzyli. U mnie stres powoduje spdaek wagi, utratę apetytu, nerwowość . Staram sie nad nim panować, ale nisetety nie zawsze wychodzi :-(

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety permanentny stres nie prowadzi do niczego dobrego. Niby to wiemy, ale ... Ale żyjemy w świecie opanowanym przez stres. Możemy oczywiście z nim walczyć i odcinać się od niego najczęściej jak się da, ale ... to nie jest takie proste.

    OdpowiedzUsuń
  12. Siedem lat- cóż, jest jakaś szansa dla mnie bo niestety ciężko sobie radzę ze stresem.
    Muszę jednak przyznać że są momenty mojego "zwycięstwa " ,gdzie nie rozpamiętuje i nie przeżywam każdej kłótni.
    Ten test na empatię, też muszę sobie zrobić 🙂
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam niestety spory problem z radzeniem sobie ze stresem. Ratuję się herbatkami z melisy i rzeczywiście przy częstym stosowaniu daje efekty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś potrafiłam się stresować każdą, najmniejszą błahostką... nie będę ukrywać takie funkcjonowanie było dość trudne, zwłaszcza, że miało się świadomość jak wielką wyrządzałam sobie szkodę. Pewnego dnia powiedziałam sobie dość. Oczywiście nie oznaczało to, że całkowicie wyeliminowałam stres ze swojego życia. Nie, ale zaczęłam świadomie jakby sobie uświadamiać kiedy mogę się stresować a kiedy nie; kiedy stres jest uzasadniony, a kiedy jest zbędny; kiedy stres jest dla mnie rozpraszający, a kiedy mobilizuje mnie do działania. Metodą prób i błędów udało mi się dojść do równowagi w tej kwestii :)
    Pozdrawiam serdecznie kochana! Bardzo się cieszę, że pojawił się taki wpis i każdy w mniej bądź bardziej opisowy sposób może się wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  15. stres niestety towarzyszy nam na co dzień. Trzeba nauczyć sobie z nim radzić, aby nie przytłoczył

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post! Ja ogólnie to zazwyczaj mało się stresowałam, często miałam taki luz i nie przejmowałam się zanadto. Ostatnio jednak towarzyszy mi dość sporo stresu w pracy - przez ostatnie 3 lata nie stresowałam się tak bardzo jak przez ostatni miesiąc. Mam nadzieje, że wkróce to minie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Stres ma bardzo negatywny wpływ na nasz organizm a najgorsze jest to, że jego skutki niestety zauważamy często, za późno... :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Stres to podstępny szkodnik który wkrada się do naszego organizmu i pustoszy jego spokój. Widzę, że efektów nadmiernego stresu jest wiele. Przykre :(

    OdpowiedzUsuń
  19. W dzisiejszych czasach ciężko żyć bez stresu. Fajnie, że poruszasz ten temat bo o nim mało się mówi, a szkoda bo temat jest bardzo ważny dla naszego zdrowia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Sami często napędzamy własny stres, właśnie strasząc się czarnych scenariuszami lub przypisując zbyt wielką wagę jakimś wydarzeniom z przeszłości. Najważniejsze, to umieć wyłapywać takie momenty i dać sobie chwilę na przemyślenie tego i uspokojenie myśli, bo często okazuje się, że coś co nas stresuje, jest tylko wytworem naszej wyobraźni i odpowiednimi argumentami w rozmowie z samym sobą możemy możemy pozbyć się problemu. Ja często stresowałam się jakimiś wystąpieniami, rozmowami z obcymi ludźmi, załatwiania gdzieś czegoś. Aż zaczęłam sobie tłumaczyć to w ten sposób, że prawdopodobnie nigdy więcej już tych ludzi nie spotkam, więc nic się nie stanie, nawet jeśli coś pójdzie mi nie tak i zrobię z siebie idiotkę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam serdecznie ♡
    Wspaniale napisany, wartościowy wpis. Chyba każdego z nas choć raz złapał stres. W obecnych czasach coraz trudniej bez niego żyć. To smutne, bo nie każdy potrafi sobie z tym stresem poradzić. Warto więc o tym rozmawiać.
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  22. stres dopada każdego, ale tak jak napisałaś, każdy reaguje inaczej i inaczej sobie z nim radzi. Ja na szczęście należę do tych mniej się stresujących. większość takich rzeczy spływa po mnie i nie wywołuje większych emocji. Choć oczywiście czasem zdarzały się takie gorsze dni, kiedy przejmowałam się czymś tak bardzo, że nie mogłam spać po nocach i wtedy ten stres się zapętlał. Na szczęśnie nie zdarza mi się to zbyt często ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio miałam bardzo stresujące dni i teraz powoli dochodze do siebie. Nie mogłam spać, normalnie myśleć...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

instagram

Copyright 2021 Nie wyrażam zgody na kopiowanie tekstów i zdjęć mojego autorstwa bez mojej zgody. ©